ROZDZIAŁ XXIX
Kto trzyma drugi koniec łańcucha?
Koszyk jest pełny. Koszulka, telefon, ryba, cegła ukryta w ścianie i pomidor, który zdążył przejechać pół kontynentu, zanim trafił do sałatki.
Pozostał rachunek.
Nie ma na nim jednej pozycji „winny”. Konsument nie ustala grafiku szwalni, nie zatrzymuje paszportu rybaka i nie wypłaca zaliczki rodzinie w cegielni. Nie stoi jednak również poza systemem.
Trzyma jeden koniec łańcucha.
Drugi trzyma człowiek, który pracuje.
Pomiędzy nimi stoją sklep, marka, importer, dostawca, podwykonawca, pośrednik, pracodawca i państwo. Każdy ma inną władzę, ale przez wszystkich przechodzą pieniądze.
Nasze pieniądze.
Pobłogosław tych, którzy je przygotowali
Przy stole można złożyć ręce i powiedzieć:
— Boże, pobłogosław te dary i tych, którzy je przygotowali.
Kilka minut wcześniej staliśmy przed półką.
Możemy prosić Boga, żeby pobłogosławił człowieka, który złowił rybę, zebrał pomidora, wydoił krowę albo zapakował kawę, a przy zakupie zupełnie się nim nie zainteresować. Ryba bez wiarygodnego certyfikatu była tańsza. Mleko z hodowli przemysłowej kosztowało dwadzieścia groszy mniej. Marka miała kolejną aferę pracowniczą, ale właśnie trwała promocja.
Nie chodzi o kupowanie najdroższych produktów. Koszulka już pokazała, że wysoka cena może finansować przede wszystkim logo, reklamę i influencera. Pytanie jest prostsze: czy los człowieka i zwierzęcia uczestniczącego w produkcji był w ogóle jednym z kryteriów wyboru?
Boaz też potrafił mówić o błogosławieństwie. Kiedy jednak Rut pojawiła się na jego polu, za słowami poszły decyzje właściciela. Dał jej wodę i jedzenie, zabronił mężczyznom jej krzywdzić, pozwolił bezpiecznie zbierać i polecił zostawiać dla niej dodatkowe kłosy.
Nie był religijną lokomotywą jadącą po torach przykazań bez patrzenia, kto został pod kołami.
Błogosławieństwo dostało ręce.
Boaz zainteresował się konkretnym człowiekiem i użył swojej pozycji, żeby poprawić jego sytuację. Nie powiedział tylko: „Niech Wiekuisty cię wynagrodzi”, po czym wrócił do liczenia worków z jęczmieniem.
Modlitwa za ludzi, którzy przygotowali nasz posiłek, może więc zacząć się jeszcze przed słowem „amen”.
Może zacząć się przy półce.
Inaczej wychodzi osobliwy podział obowiązków: my wybieramy cenę, smak i logo, a Bóg ma się zatroszczyć o ludzi po drugiej stronie łańcucha.
Odpowiedzialność płynie pod prąd
Towar płynie w stronę sklepu. Bawełna staje się materiałem, ruda metalem, glina cegłą, ryba filetem, a pomidor przecierem. Kiedy wydarzy się coś złego, odpowiedzialność próbuje wrócić tą samą drogą.
Sklep wskazuje markę. Marka dostawcę. Dostawca podwykonawcę. Podwykonawca pośrednika. Na końcu często stoi człowiek, który nie ustalał ceny, terminu ani normy, lecz znajdował się najbliżej maszyny.
Odpowiedzialność ma z tą drogą problemy. Pieniądze znają ją doskonale. Wypływają z karty, którą trzyma nasza ręka.
Kto ustala cenę słowa „nie”
Pracownik zna warunki najlepiej, ale zwykle ma najmniejszą dźwignię. Może odmówić wejścia do pękającego budynku, zażądać paszportu albo zaprotestować przeciw kolejnej zmianie. Może też stracić wypłatę, mieszkanie, prawo pobytu i możliwość utrzymania rodziny.
Pośrednik nie szyje koszulki ani nie zbiera pomidorów. Kontroluje wejście do pracy, transport, zaliczkę, nocleg albo dokumenty. Właściciel zakładu ustala grafik i wypłatę. Marka nie posiada fabryki, lecz narzuca cenę, liczbę sztuk i termin. Państwo pisze prawo, wysyła inspektora albo nie wysyła go wcale.
Odpowiedzialność nie jest równa. Najwięcej powinien jej ponosić ten, kto miał informację, możliwość działania i przewagę nad innymi.
Kto ustalił cenę? Kto zatrzymał dokument? Kto mógł wypłacić pieniądze? Kto kontrolował transport, legalny pobyt albo drzwi? Kto wiedział o przemocy i nadal przyjmował dostawy?
Im dłuższa dźwignia, tym trudniej wyjaśniać, że ręka tylko na niej leżała.
Związek zawodowy i numer telefonu
Samotny pracownik może stracić pracę za odmowę. Cała załoga może zatrzymać zakład. Dlatego właściciele autorytarnych systemów zwykle mniej boją się narzekania niż organizacji.
Związek nie gwarantuje mądrości ani uczciwości. Daje jednak ludziom własny kanał rozmowy, prawnika i możliwość zbiorowego „nie”. Podobnie działa niezależny numer skargowy, którego nie obsługuje przełożony opisany w skardze.
Stocznia pokazała, co dzieje się wtedy, gdy pojedyncze ręce zaczynają używać liczby mnogiej.
Kilku panów naraz
Starożytny niewolnik zwykle potrafił wskazać właściciela. Współczesny pracownik przymusowy może mieć kilku częściowych panów. Pośrednik kontroluje dług, pracodawca wypłatę, właściciel mieszkania dach, państwo dokument pobytowy, a marka termin i cenę.
Żaden nie posiada całej osoby. Razem mogą sprawić, że nie ma dokąd odejść.
Kajdany nie udawały bransoletki. Dług może udawać pomoc. Pośrednik — opiekuna. Mieszkanie — benefit. Zależność — umowę.
Własność zniknęła z papieru. Panowanie nauczyło się pracy zespołowej.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Cześć, nie wiem na jakim etapie aktualnie jesteś w szukaniu wspólnoty. Może warto zainteresować się Kościołem Boży w Gdańsku (https://www.facebook.com/profile.php?id=61554200060524)?…