Duch jest jak wiatr
Przyglądając się Biblii z bliska, czasem można odkryć rzeczy, które w przekładzie po prostu znikają. Nie dlatego, że tłumacz coś zepsuł. Czasem po prostu nie da się przenieść jednego słowa do drugiego języka razem z całym bagażem skojarzeń.
Pracując nad udoskonalaniem projektu 0biblia.pl, zatrzymaliśmy się nad hebrajskim słowem ruach. Można je przetłumaczyć jako wiatr, tchnienie albo duch. W tradycyjnych przekładach bardzo często pojawia się więc „duch”. My w niektórych miejscach zdecydowaliśmy się zostawić „wiatr”, a obok podać w nawiasie oryginalne ruach.
Po wydaniu Biblii przez chwilę zastanawialiśmy się, czy wygląda to bardziej głupio, czy ciekawie.
Ostatecznie wygrało „ciekawie”.
Bo dzięki temu można zauważyć coś, czego normalnie w polskiej Biblii nie widać: dla człowieka myślącego po hebrajsku wiatr, oddech i duch mieszkają w jednym słowie.
Podobnie jest w grece. Pneuma, które w Nowym Testamencie najczęściej tłumaczymy jako „duch”, może oznaczać również tchnienie albo ruch powietrza.
I nagle duch zaczyna wyglądać trochę inaczej.
Ale dziś duch wieje!
Spróbujmy dla zabawy odwrócić nasze tłumaczenia.
Za oknem jesienna wichura.
— Ale dziś silny duch.
Duch przewrócił pojemniki na śmieci. Duch połamał gałęzie. Duch zerwał komuś dach.
Latem z kolei przyjemny, ciepły duch chłodzi twarz, a motocyklista czuje ducha we włosach.
Oczywiście Hebrajczycy nie chodzili po ulicach, mówiąc dokładnie w ten sposób. To zabawa polskim tłumaczeniem. Ale pokazuje ona coś ważnego: dla nas „duch” i „wiatr” należą do dwóch zupełnie różnych szuflad. W języku Biblii te szuflady nie były tak szczelnie oddzielone.
I może dlatego nasz „duch” bywa trochę zbyt duchowy.
Abstrakcyjny. Niewidzialny. Nieruchomy. Trochę jak religijna mgła.
Tymczasem wiatr jest niewidzialny, ale zdecydowanie nie jest nieruchomy.
Nie widzisz go. Widzisz, co robi
Kiedy wieje, wszystko zaczyna żyć.
Drzewa się poruszają. Liście tańczą. Worki latają. Puszki pełzają po chodniku. Flagi trzepoczą. Włosy przestają respektować fryzurę. Przy odpowiednio mocnym podmuchu ruszają się nawet rzeczy, które bardzo chciałyby pozostać na swoim miejscu.
Dlatego zresztą zdjęcia robione na wietrze często wyglądają ciekawiej. Coś się na nich dzieje.
Wiatr sam pozostaje niewidoczny.
Widać tylko jego działanie.
I dokładnie tego obrazu używa Jezus w rozmowie z Nikodemem:
Wiatr wieje, gdzie chce; słyszysz jego głos, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd odchodzi. Tak jest z każdym narodzonym z Ducha
Ewangelia Jana 3,8
W grece ten fragment jest jeszcze ciekawszy niż po polsku, ponieważ „wiatr” i „Duch” to tutaj to samo słowo: pneuma. Jezus nie przeskakuje więc tak wyraźnie jak polski przekład od meteorologii do teologii. Cały czas porusza się w obrębie jednego obrazu.
Pneuma wieje, gdzie chce.
Duch jest jak wiatr.
Nie widzisz go bezpośrednio. Ale widzisz ludzi i rzeczy, które zaczyna poruszać.
Kości, które złapały wiatr
Jeszcze mocniej widać to w wizji Ezechiela o dolinie wyschniętych kości.
Kości dostają ścięgna i ciało, ale nadal leżą martwe. Mają wszystko, czego potrzeba do zbudowania człowieka, oprócz jednego: nie ma w nich ruach.
Wtedy Bóg każe prorokowi zawołać do ruach, aby przyszło od czterech ruach i tchnęło w zabitych.
Po polsku trzeba to rozplątać:
wiatr.
tchnienie.
duch.
W hebrajskim przez tę scenę przewija się jedno słowo.
I nagle obraz robi się niezwykle prosty.
Martwe ciała leżą bez ruchu, dopóki nie przychodzi ruach. Kiedy wchodzi w nie tchnienie, wstają.
Duch daje życie, a życie poznaje się po ruchu.
Nieprzypadkowo, kiedy człowiek leży nieruchomo na chodniku, nie zaczynamy od sprawdzania jego poglądów teologicznych. Sprawdzamy, czy oddycha.
Czy jest oddech.
Tchnienie.
Przepływ powietrza.
Człowiek, który umiera, „wydaje ostatnie tchnienie”. Związek pomiędzy oddechem a życiem czujemy nawet po polsku.
Z duchem i pod ducha
Z wiatrem można różnie żyć.
Można iść z wiatrem. Rozwinąć żagle. Można dać się popchnąć. Pozwolić, żeby niósł.
Można też iść pod wiatr.
I wtedy każdy krok kosztuje więcej.
Człowiek jest potargany, zawiany, zmarznięty, oczy łzawią, kaptur próbuje uciec, a coś, co z wiatrem byłoby spacerem, nagle zaczyna przypominać walkę o życie.
To również jest dobry obraz duchowej rzeczywistości.
Paweł pisze, że to Bóg sprawia w człowieku zarówno chcenie, jak i działanie (Flp 2,13). Coś zaczyna nas poruszać. Rodzi się myśl. Pragnienie. Kierunek. Decyzja. Człowiek, który przed chwilą leżał jak liść na chodniku, nagle rusza.
Oczywiście można się zaprzeć.
Można iść pod wiatr.
Tylko że chodzenie pod wiatr jest cholernie męczące.
Wiatr w człowieku
Nie chodzi o to, żeby teraz w każdym miejscu Biblii automatycznie zamienić słowo „duch” na „wiatr”. Kontekst nadal ma znaczenie. Ruach może oznaczać zwyczajny wiatr, ludzkiego ducha, nastawienie człowieka albo Ducha Boga.
Ale właśnie szerokość tego słowa jest ciekawa.
Biblia nie wybrała dla ducha słowa kojarzącego się z nieruchomą, przezroczystą substancją.
Wybrała słowo, które oddycha i wieje.
Słowo związane z życiem.
Z ruchem.
Z czymś niewidzialnym, czego obecność poznajesz po tym, co zaczyna się dziać.
Dlatego może czasem warto wyjść w wietrzny dzień i zamiast narzekać, że znowu wieje, przez chwilę popatrzeć.
Na drzewa.
Fruwające liście.
Na chmury.
Ludzi trzymających czapki.
Nie widać wiatru.
Widać tylko cały świat, który przez niego się porusza.
Ducha również najlepiej poznaje się po tym, co porusza.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Co o tym myślisz?
Jeśli spodobał Ci się ten referat i pobudził Cię do przemyśleń, podziel się tym w komentarzu lub pisząc do mnie. Jeśli dzięki temu artykułowi udało Ci się spojrzeć na tą kwestię z innej perspektywy to spełnił on zamierzony cel. Jeśli po lekturze skłaniasz się do zmiany swoich poglądów lub utwierdziłeś się w swoich przemyśleniach, które są sprzeczne z moimi to również chwała Bogu. Pomóż i mi znaleźć prawdę, dzieląc się ze mną i innymi czytelnikami swoimi argumentami na ten temat.