ROZDZIAŁ XI
Z domu niewoli do domu Boga
Hagar weszła do Biblii jako egipska niewolnica w hebrajskim domu. Józef przechodzi tę samą drogę w przeciwną stronę. Jest Hebrajczykiem, którego własna rodzina sprzedaje do Egiptu.
Nie porywa go nieznana armia. Nie przegrywa wojny i nie wpada w ręce piratów. Sprzedają go bracia, którzy najpierw chcą go zabić, później wrzucają do pustego zbiornika, a ostatecznie odkrywają, że morderstwo nie przynosi dochodu. Skoro człowiek już zniknie z domu, rozsądniej będzie przynajmniej wystawić fakturę.
Józef zostaje sprzedany za dwadzieścia srebrników przechodzącej karawanie. Jego ozdobna szata trafia do ojca umazana krwią koźlęcia, a on sam jedzie do Egiptu jako towar.
Rodzina Abrahama nie tylko posiadała ludzi.
Potrafiła również sprzedać własnego brata.
Niewolnik robi karierę
W Egipcie Józefa kupuje Potyfar, urzędnik faraona i dowódca straży. Tekst przedstawia młodego Hebrajczyka jako człowieka skutecznego. Wszystko, czym się zajmuje, zaczyna działać lepiej, dlatego Potyfar przekazuje mu zarządzanie całym domem.
Józef pozostaje niewolnikiem, ale zostaje niewolnikiem na stanowisku kierowniczym. Kontroluje majątek właściciela, pracę innych domowników i codzienne funkcjonowanie gospodarstwa. Potyfar nie zajmuje się niczym poza jedzeniem, ponieważ znalazł człowieka, który wykonuje całą resztę.
To idealny pracownik: kompetentny, lojalny i pozbawiony możliwości przejścia do konkurencji.
Historia Józefa ponownie pokazuje, że odpowiedzialność nie jest równoznaczna z wolnością. Niewolnik może otrzymać klucze do wszystkich pomieszczeń i nadal nie posiadać klucza do drzwi wyjściowych. Może zarządzać cudzym majątkiem, choć sam pozostaje jedną z jego pozycji.
Kariera rozwija się dobrze, dopóki żona Potyfara nie zaczyna domagać się od Józefa seksu. On odmawia. Wyjaśnia, że właściciel powierzył mu wszystko z wyjątkiem swojej żony. Kiedy kobieta próbuje go zatrzymać za ubranie, Józef ucieka, pozostawiając szatę w jej ręku.
To już druga część garderoby, która służy jako fałszywy dowód przeciwko niemu.
Żona Potyfara oskarża Józefa o próbę gwałtu. Niewolnik nie ma pozycji pozwalającej skutecznie przeciwstawić swoje słowo słowu wolnej kobiety z domu właściciela. Potyfar wpada w gniew i wysyła go do więzienia.
Tekst nie opisuje procesu.
Właściciel przesunął składnik majątku do pomieszczenia o gorszym standardzie.
Awans z celi
W więzieniu sytuacja się powtarza. Zarządca dostrzega zdolności Józefa i przekazuje mu kontrolę nad pozostałymi więźniami. Józef po raz drugi trafia na dno hierarchii, a po chwili administruje dnem w imieniu człowieka stojącego wyżej.
Nie odzyskuje wolności. Dostaje obowiązki.
To jedna z najstarszych metod nagradzania dobrego pracownika.
Józef interpretuje sny dwóch urzędników faraona. Jeden wraca na stanowisko, drugi zostaje stracony, dokładnie jak zapowiedział. Uratowany urzędnik ma wspomnieć o Józefie przed królem, ale zapomina. Człowiek może zmienić czyjeś życie i nadal nie zmieścić się w jego kalendarzu po powrocie do biura.
Dopiero gdy faraonowi śnią się tłuste i chude krowy oraz pełne i wysuszone kłosy, urzędnik przypomina sobie o hebrajskim więźniu. Józef zostaje ogolony, przebrany i postawiony przed królem. Wyjaśnia sny jako zapowiedź siedmiu lat urodzaju oraz siedmiu lat głodu. Następnie proponuje program gromadzenia części plonów w państwowych magazynach.
Faraon uznaje, że człowiek, który opracował plan, może go również wdrożyć. Józef przechodzi z więzienia na jedno z najwyższych stanowisk w państwie bez stażu, konkursu i obowiązkowego zdjęcia zespołu na firmowej stronie WWW.
Otrzymuje pierścień faraona, lniane szaty, złoty łańcuch, egipskie imię oraz żonę pochodzącą z rodziny kapłańskiej. Ludzie mają padać przed nim na kolana. Wczoraj był więźniem bez prawa do własnej przyszłości. Dzisiaj zarządza żywnością całego Egiptu.
W świecie Józefa granica między niewolnikiem a ministrem może mieć szerokość jednego snu króla.
Niewolnik, który kupił Egipt dla faraona
Józef gromadzi zboże podczas lat urodzaju. Kiedy przychodzi głód, magazyny państwa stają się jedynym źródłem żywności. Najpierw Egipcjanie płacą srebrem. Kiedy kończą się pieniądze, oddają bydło. Gdy nie mają już zwierząt, przychodzą z ziemią i własnymi ciałami.
Proszą Józefa, aby kupił ich oraz ich pola za chleb. Wolą zostać ebedami faraona, niż umrzeć z głodu.
Józef kupuje dla króla całą ziemię Egiptu z wyjątkiem pól należących do kapłanów. Następnie daje ludziom ziarno i ustanawia podatek wynoszący jedną piątą plonów. Egipcjanie odpowiadają, że uratował im życie, dlatego chcą służyć faraonowi.
To nie jest prosty obraz złego urzędnika obrabowującego niewinnych rolników. Głód jest rzeczywisty, magazyny Józefa naprawdę ratują ludzi, a podatek pozwala odbudować produkcję. Równocześnie ratunek skupia ziemię, żywność i zależnych ludzi w rękach króla.
Józef sam został sprzedany za srebro.
Później zarządza systemem, w którym całe społeczeństwo oddaje siebie faraonowi za chleb.
Człowiek uratowany z niewoli nie zawsze demontuje maszynę. Czasem zostaje jej najlepszym operatorem, ponieważ zna od środka strach przed głodem i potrafi przekonać ludzi, że nie mają lepszej możliwości.
System działa sprawnie. To właśnie czyni go niebezpiecznym.
Nie każdy Egipcjanin musi zostać zakuty w kajdany. Wystarczy, że państwo posiada ziemię, magazyn i jedyną dostępną żywność. Człowiek sam przyjdzie powiedzieć: kup mnie, bylebym przeżył.
Faraon nie stworzył głodu.
Zadbał tylko, aby po głodzie wszystko należało do niego.
Rodzina dostaje najlepszą ziemię
Głód sprowadza do Egiptu braci Józefa. Nie rozpoznają człowieka, którego sprzedali. Widzą egipskiego urzędnika, od którego zależy ich dostęp do żywności.
Po serii prób Józef ujawnia tożsamość, przebacza braciom i sprowadza rodzinę do Egiptu. Faraon daje im ziemię Goszen, odpowiednią dla stad. Rodzina, która przyszła jako grupa głodnych migrantów, otrzymuje ochronę dzięki wysokiemu stanowisku jednego ze swoich.
Początek pobytu nie przypomina niewoli. Hebrajczycy korzystają z przychylności władzy, mieszkają na dobrej ziemi i rozmnażają się. Józef zapewnia im bezpieczeństwo w systemie, którym sam zarządza.
Tyle że stanowiska nie są dziedziczne, a wdzięczność państwa ma krótki termin ważności. Józef umiera. Faraon umiera. Pamięć urzędu również.
Nowy faraon nie zna starego zarządu
Księga Wyjścia otwiera nowy etap zdaniem, że w Egipcie pojawił się król, który nie znał Józefa. Nie musi to oznaczać, że nigdy nie słyszał jego imienia. Może znaczyć, że nie uznawał dawnych zobowiązań wobec jego rodziny. Nowa władza nie czuła się związana wdzięcznością poprzedników.
Faraon patrzy na rosnącą społeczność Izraelitów i widzi zagrożenie. Jest ich zbyt wielu. W przypadku wojny mogą przyłączyć się do wrogów, walczyć przeciw Egiptowi i opuścić kraj.
To interesująca logika. Król boi się jednocześnie, że Hebrajczycy zostaną i że odejdą. Są zagrożeniem jako obca grupa, ale również potrzebnym zasobem pracy. Należy więc ich osłabić, nie tracąc korzyści płynących z ich obecności.
Polityka niewolnicza zaczyna się od języka bezpieczeństwa narodowego. Najpierw lud zostaje opisany jako potencjalna piąta kolumna. Później można już skierować go do pracy przymusowej i wyjaśnić, że chodzi o stabilność państwa.
Tyran rzadko rozpoczyna przemówienie od zdania: „chciałbym dziś skrzywdzić dużą grupę ludzi”.
Zwykle ma dane demograficzne.
Miasta, których nie buduje się dla siebie
Egipcjanie ustanawiają nad Izraelitami nadzorców robót. Hebrajczycy budują dla faraona miasta magazynowe Pitom i Ramzes. Państwo wykorzystuje ich pracę do powiększania własnych zasobów, czyli dokładnie tego, co pozwala mu zachować władzę nad ludźmi zależnymi od magazynów.
Potomkowie rodziny uratowanej przez spichlerze Józefa zaczynają budować spichlerze faraona.
Im bardziej są uciskani, tym liczniejsi się stają. Egipcjanie reagują dalszym zaostrzeniem warunków. Izraelici pracują przy zaprawie, cegłach i na polach. Tekst powtarza, że Egipcjanie czynili ich życie gorzkim.
Nie chodzi wyłącznie o ciężki wysiłek fizyczny. Rolnik może pracować ciężko na własnym polu i nadal być wolny. Izraelici wykonują pracę narzuconą przez państwo, pod nadzorem ludzi uprawnionych do stosowania przemocy, bez możliwości ustalenia warunków i odejścia.
Owoc ich pracy należy do faraona. Ich czas należy do faraona. Faraon chce również przejąć ich przyszłość.
Dwie położne przeciw państwu
Król nakazuje hebrajskim położnym, Szifrze i Pui, zabijać chłopców podczas porodu. Dziewczynki mogą żyć. Państwo chce zachować ludność zdolną do pracy i reprodukcji, a usunąć przyszłych mężczyzn postrzeganych jako zagrożenie wojskowe.
Położne nie wykonują rozkazu. Kiedy faraon żąda wyjaśnień, odpowiadają, że hebrajskie kobiety są żywotniejsze od Egipcjanek i rodzą, zanim położna zdąży przyjść.
Najpotężniejszy człowiek w Egipcie przegrywa pierwszą rundę z dwiema kobietami oraz raportem, którego nie potrafi zweryfikować.
Szifra i Pua nie organizują armii i nie wygłaszają manifestu. Po prostu odmawiają wykonania polecenia, którego państwo nie miało prawa wydać. Ich nieposłuszeństwo pozwala przeżyć dzieciom i pokazuje pierwszą granicę władzy faraona.
Król kontroluje pracę, magazyny i nadzorców.
Nie kontroluje sumienia dwóch położnych.
Kiedy tajny rozkaz nie działa, faraon rozszerza odpowiedzialność. Nakazuje całemu ludowi wrzucać hebrajskich chłopców do Nilu. Przemoc przestaje być zadaniem wybranych funkcjonariuszy. Ma zostać społecznym obowiązkiem porządnych obywateli.
Państwo próbuje zamienić sąsiada w nadzorcę.
Egipt płaci za wychowanie Mojżesza
W czasie obowiązywania rozkazu rodzi się Mojżesz. Matka ukrywa go przez trzy miesiące, a gdy nie może dłużej, wkłada dziecko do koszyka uszczelnionego smołą i zostawia pośród trzcin Nilu. Córka faraona znajduje chłopca i rozpoznaje w nim hebrajskie dziecko.
Wie, że jej ojciec nakazał zabijać takich chłopców.
Postanawia go ocalić.
Siostra Mojżesza obserwuje scenę i proponuje znalezienie hebrajskiej kobiety, która wykarmi dziecko. Sprowadza własną matkę. Córka faraona oddaje jej chłopca i obiecuje zapłatę za karmienie.
Państwo, które próbowało zabić Mojżesza, zaczyna finansować jego wychowanie przez biologiczną matkę.
Biurokracja potrafi być piękna, kiedy różne departamenty nie czytają swoich zarządzeń.
Mojżesz dorasta później na dworze faraona. Należy biologicznie do ludu przymuszanych robotników, ale wychowuje się w domu człowieka korzystającego z ich pracy. Zna oba światy: pałac i błoto potrzebne do produkcji cegieł.
Człowiek pomiędzy dwoma domami
Dorosły Mojżesz wychodzi do swoich braci i widzi ich ciężką pracę. Dostrzega Egipcjanina bijącego Hebrajczyka. Rozgląda się, zabija Egipcjanina i ukrywa ciało w piasku.
Następnego dnia próbuje rozdzielić dwóch walczących Hebrajczyków. Jeden pyta go, kto ustanowił go przełożonym i sędzią, po czym wspomina o zabitym Egipcjaninie. Mojżesz rozumie, że sprawa jest znana.
Faraon chce go zabić, więc ucieka do Midianu.
Mojżesz nie staje się wyzwolicielem dlatego, że zabił nadzorcę. Przemoc wykonana w pojedynkę nie zmieniła systemu. Jeden Egipcjanin zniknął w piasku, ale normy pracy pozostały, miasta rosły, a faraon nadal siedział na tronie.
Mojżesz opuścił Egipt jako zbieg.
Znacznie później wróci jako człowiek posłany po cały naród.
Bóg Hagar słyszy ponownie
Izraelici jęczą pod ciężarem pracy. Ich cichy krzyk wznosi się do Boga. Tekst używa czterech czasowników: Bóg słyszy, pamięta, widzi i zna.
To język przypominający historię Hagar. Bóg, który usłyszał cierpienie jednej Egipcjanki w domu Abrahama, teraz słyszy potomków Abrahama cierpiących w Egipcie. Role narodów się odwróciły. Reakcja Boga pozostaje podobna.
Przy płonącym krzewie mówi Mojżeszowi:
„Widziałem uciśnienie mojego ludu w Egipcie, usłyszałem jego krzyk z powodu nadzorców i znam jego cierpienia. Zstąpiłem, aby wyrwać go z ręki Egiptu”.
Wj 3,7–8 — przekład autora
Bóg nie przedstawia niewoli jako ćwiczenia rozwijającego charakter. Nie wyjaśnia, że ciężka praca uszlachetnia, a pokolenia Izraelitów powinny być wdzięczne za doświadczenie w branży budowlanej.
Nazywa nadzorców, krzyk i cierpienie.
Następnie mówi o wyprowadzeniu.
„Wypuść mój lud, aby mi służył”
Mojżesz wraca do Egiptu i staje przed faraonem z żądaniem wypuszczenia ludu. Powód brzmi religijnie: Izrael ma wyjść, aby świętować dla Boga i Mu służyć.
W hebrajskim ponownie pracuje rdzeń עבד. Izrael służy faraonowi, a ma wyjść, aby służyć Bogu. Wyjście nie prowadzi więc od służby do życia bez zobowiązań. Prowadzi od jednego pana do drugiego.
To może rozczarować współczesnego człowieka, który chciałby zakończyć historię zdaniem: „odtąd każdy należy wyłącznie do siebie”. Biblia nie zna takiej wolności. Pyta nie tylko, czy człowiek służy, lecz także komu, na jakich warunkach i czy pan pozwala mu żyć.
Faraon nie uznaje prawa Boga do ludu. Pyta, kim jest Wiekuisty, aby miał Go słuchać. Następnie stwierdza, że Hebrajczycy najwyraźniej mają zbyt dużo czasu, skoro zaczynają myśleć o święcie.
Prośba o odpoczynek zostaje uznana za lenistwo.
To rozpoznanie przetrwało kilka tysięcy lat bez większych zmian.
Cegły bez słomy
Faraon nakazuje przestać dostarczać Izraelitom słomę potrzebną do produkcji cegieł. Robotnicy mają sami ją zbierać, ale dzienna norma nie zostaje zmniejszona.
„Nie będziecie już dawać ludowi słomy do wyrobu cegieł jak dotąd. Niech sami pójdą i zbierają sobie słomę. Lecz liczbę cegieł, którą wykonywali dotąd, nałożycie na nich; niczego nie zmniejszycie. Są leniwi”.
Wj 5,7–8 — przekład autora
To program, który w podręczniku ekonomii opisany byłby „więcej mniejszym zespołem”. Zasoby zostają ograniczone, cel pozostaje, a odpowiedzialność za niewykonanie planu spada na ludzi, którzy właśnie stracili materiały potrzebne do jego realizacji.
Brakuje wyłącznie prezentacji zatytułowanej „Nowy model samodzielnego pozyskiwania słomy”.
Nadzorcy faraona biją hebrajskich przełożonych, kiedy zespoły nie wykonują normy. System ustawia więc część uciskanych pomiędzy władzą a pozostałymi robotnikami. Hebrajski przełożony nie ustala zasad, ale odpowiada własnymi plecami za wyniki innych Hebrajczyków.
To skuteczna konstrukcja. Faraon nie musi bić każdego osobiście. Wystarczy hierarchia, w której przemoc schodzi w dół razem z normą, a odpowiedzialność nigdy nie wraca na górę.
Przełożeni idą do faraona i pytają, dlaczego traktuje ich w ten sposób. Król odpowiada, że są leniwi. Nie interesuje go brak słomy, bo wskaźnik cegieł został już zatwierdzony.
Kiedy rzeczywistość przeczy planowi, dobry tyran zwalnia rzeczywistość.
Plagi i rachunek za ludzi
Faraon nie ustępuje po pierwszym żądaniu. Egipt przechodzi przez kolejne plagi: woda zamienia się w krew, pojawiają się żaby, owady, choroby, grad, szarańcza i ciemność. Ostatecznie umierają pierworodni.
Nie jest to lekka przygodowa sekwencja, w której Mojżesz zdobywa kolejne poziomy, a faraon traci punkty życia. Opowieść pokazuje katastrofę państwa, którego władca odmawia wypuszczenia ludzi stanowiących podstawę jego produkcji.
Po śmierci pierworodnych faraon pozwala Izraelitom odejść. Hebrajczycy opuszczają Egipt z rodzinami, stadami oraz dobrami otrzymanymi od Egipcjan. Nie wychodzą wyłącznie z ubraniem na sobie. Narracja podkreśla, że lud opuszczający dom niewoli zabiera zasoby potrzebne do dalszej drogi.
Wolność z pustym bukłakiem poznaliśmy przy Hagar.
Tutaj wyjście wygląda inaczej.
Faraon przelicza stratę
Po odejściu Izraelitów faraon i jego urzędnicy zmieniają zdanie. Pytają, dlaczego pozwolili Izraelowi odejść ze swojej służby.
Dopiero teraz żałują decyzji.
Nie dlatego, że nagle pokochali sąsiadów i chcieliby ich zaprosić na pożegnalną kolację. Zniknęła siła robocza. Miasta, pola i magazyny straciły ludzi, którzy wykonywali ciężką pracę.
Faraon rusza za nimi z wojskiem.
Właściciel może nazywać zależnych leniwymi, niebezpiecznymi i niewdzięcznymi. Kiedy jednak odchodzą, odkrywa, że bez nich cały porządek zaczyna kaszleć.
Egipt dogania Izraelitów nad morzem. Lud widzi armię i wpada w panikę. Przed nimi jest woda, za nimi rydwany, a pierwsza wolna podróż wygląda jak fatalnie zaplanowana wycieczka integracyjna.
Morze otwiera drogę dla Izraelitów i zamyka ją nad egipską armią. Faraon traci możliwość odzyskania ludzi. Wyjście staje się faktem.
Nie dlatego, że właściciel podpisał dokument.
Dlatego, że nie może już dosięgnąć uciekinierów.
Dom niewoli
Dekalog rozpoczyna się od przedstawienia Boga:
„Ja jestem Wiekuisty, twój Bóg, który wyprowadził cię z ziemi Egiptu, z domu niewoli”.
Wj 20,2 — przekład autora
Hebrajskie bet awadim można przełożyć jako dom niewolników, dom sług albo dom niewoli. Rdzeń עבד pozostaje ten sam. Egipt jest miejscem, w którym praca została zamieniona w narzędzie państwowej kontroli, człowiek utracił prawo odejścia, a właściciel uznał nawet narodziny dzieci za sprawę administracji.
Dekalog nie zaczyna się od „nie będziesz”. Najpierw mówi: wyprowadziłem cię.
Prawo zostaje dane ludziom już uwolnionym. Nie mają zasłużyć posłuszeństwem na wyjście z Egiptu. Mają nauczyć się żyć tak, aby po drugiej stronie morza nie zbudować kolejnego Egiptu z własnymi nadzorcami, normami i cudzymi dziećmi wrzucanymi do rzeki.
To zadanie okaże się trudniejsze niż przejście przez morze.
„Komuno, wróć!”
Wolność szybko traci zapach nowości. Na pustkowiu brakuje wody i żywności, pojawia się zmęczenie, a Egipt zaczyna wyglądać lepiej z każdym kilometrem.
Izraelici wspominają garnki mięsa, ryby, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Pamięć usuwa normę cegieł, bicie, zabijanie dzieci i zakaz odejścia. Zostawia obiad.
„Komuno, wróć!” — tylko zapisane kilka tysięcy lat wcześniej.
Nie dlatego, że Egipt był dobry. Dlatego, że niewola potrafi być przewidywalna, a wolność wymaga podejmowania decyzji bez gwarancji wyniku. Człowiek nie tęskni za batem. Tęskni za garnkiem, który pamięta lepiej niż rękę trzymającą bat.
W Egipcie wiedzieli, gdzie będą jutro: przy cegłach. Na pustkowiu nie wiedzą, skąd przyjdzie śniadanie. Wolność nie usuwa lęku. Odbiera tylko właścicielowi prawo do decydowania, co człowiek ma zrobić ze swoim lękiem.
Nie od pracy, lecz od faraona
Wyjście nie prowadzi do świata bez pracy. Izraelici zbierają mannę, pilnują stad, organizują obóz, rozstrzygają spory i przygotowują się do życia na ziemi wymagającej uprawy. Wolność nie jest urlopem od rzeczywistości.
Zmienia się pan, cel oraz granice.
Faraon wymagał produkcji cegieł dla swoich miast i nie uznawał prawa człowieka do odpoczynku. Bóg ustanawia szabat. Faraon odbierał słomę, zachowując normę. Na pustkowiu manna nie może być skutecznie magazynowana ponad potrzebę dnia, a szóstego dnia pojawia się podwójna porcja, żeby siódmego nie trzeba było zbierać.
Egipt mówił: więcej.
Szabat mówi: wystarczy.
Budowa, na którą ludzie przynoszą za dużo
Na pustkowiu Izraelici mają zbudować przybytek — mobilne miejsce obecności Boga. Potrzebne są metale, tkaniny, skóry, drewno, kamienie i praca rzemieślników. Materiały nie zostają odebrane przez nadzorców według narzuconej normy. Mojżesz prosi o dary ludzi, których serce skłania do ofiarowania.
Do pracy zostają wyznaczeni Besalel, Oholiab i inni uzdolnieni rzemieślnicy. Budowa wymaga organizacji, odpowiedzialności i wysiłku. Różnica nie polega na tym, że Bóg zamienił robotników w turystów zwiedzających stepy.
Ludzie przynoszą jednak tak wiele materiału, że wykonawcy zgłaszają nadmiar. Mojżesz nakazuje ogłosić w obozie, aby nikt nie dostarczał już kolejnych darów.
To prawdopodobnie pierwszy projekt budowlany w historii, w którym kierownictwo prosiło ludzi, żeby przestali przynosić materiały, ponieważ budżet został przekroczony w dobrą stronę.
W Egipcie faraon odbierał słomę i żądał tej samej liczby cegieł.
Przy budowie przybytku ludzie przynoszą za dużo, więc trzeba ich zatrzymać.
Nie jest to dowód, że w obozie zniknęły hierarchie, konflikty i przymus społeczny. Jest to jednak celowo zbudowany kontrast. Jeden dom powstaje dzięki pracy wymuszanej przez nadzorców. Drugi dzięki darom i umiejętnościom ludzi, którzy mają dość materiału, aby usłyszeć słowo „wystarczy”.
Z domu faraona do domu Boga
Księga Kapłańska później wypowie zdanie, które dla współczesnego ucha brzmi jednocześnie wyzwalająco i niepokojąco:
„Synowie Izraela są moimi ebedami. Są moimi ebedami, których wyprowadziłem z ziemi Egiptu”.
Kpł 25,55 — przekład autora
Bóg nie mówi, że wyprowadził ludzi, aby odtąd nie należeli do nikogo. Mówi, że należą do Niego, dlatego Izraelita nie może stać się trwałą własnością drugiego Izraelity.
Boska własność ogranicza własność ludzką.
Można zapytać, czy to w ogóle jest wolność. Człowiek wychodzi spod władzy faraona, ale zostaje nazwany sługą Boga. Biblia odpowiada swoim sposobem: całkowita niezależność nie istnieje. Każdy człowiek służy jakiemuś panu, pragnieniu, wspólnocie, lękowi albo idei. Różnica polega na tym, czy pan widzi osobę, słyszy jej krzyk i potrafi powiedzieć „wystarczy”, czy tylko zwiększa normę cegieł.
Wyjście nie usuwa słowa ebed. Zmienia jego właściciela i znaczenie. Faraon posiadał ludzi, aby budowali jego magazyny. Bóg wyprowadza ludzi, aby zamieszkać pośród nich. Jeden dom potrzebował niewolników. Drugi miał przypominać, że Bóg sam zamieszkał w obozie byłych niewolników.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Cześć, nie wiem na jakim etapie aktualnie jesteś w szukaniu wspólnoty. Może warto zainteresować się Kościołem Boży w Gdańsku (https://www.facebook.com/profile.php?id=61554200060524)?…