ROZDZIAŁ XVIII
Pan zakłada fartuch
W poprzednim rozdziale pan siedział przy stole, a niewolnicy przynosili szatę i przygotowywali cielę. Zwyczajny porządek domu: właściciel wydaje polecenia, personel pracuje, rodzina je.
Podczas ostatniej wieczerzy Jezus wstaje od stołu. Zdejmuje wierzchnią szatę. Bierze ręcznik. I zaczyna robić to, co powinien zlecić komuś stojącemu niżej.
Ręcznik, nie utrata stanowiska
Jan starannie przygotowuje scenę. Jezus wie, że Ojciec oddał wszystko w Jego ręce, że wyszedł od Boga i do Boga wraca.
Dopiero wtedy klęka.
To ważna kolejność. Jezus nie myje stóp dlatego, że zapomniał, kim jest, utracił pewność siebie albo przegrał wybory na przewodniczącego grupy. Robi to właśnie jako człowiek świadomy własnej pozycji.
„Jezus, wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce, że od Boga wyszedł i do Boga odchodzi, wstał od wieczerzy, złożył szaty, wziął ręcznik i przepasał się nim. Potem nalał wody do misy i zaczął myć uczniom stopy oraz wycierać je ręcznikiem, którym był przepasany”.
J 13,3–5 — przekład autora
Tytułowy fartuch jest skrótem. Jan mówi o lnianym ręczniku. Jezus przepasuje się nim tak, jak człowiek przygotowany do obsługi innych.
Mycie zakurzonych stóp należało do najmniej prestiżowych prac domowych. Gospodarz mógł zapewnić wodę, a zadanie wykonałby sługa, niewolnik albo sam gość. Pan domu raczej nie klękał kolejno przed każdym uczestnikiem kolacji.
Jezus miał uczniów.
Nie miał chętnego do misy.
Wszyscy czekali na stażystę
Łukasz opisuje uczniów spierających się podczas wieczerzy o to, który z nich jest największy. Nie wiemy, czy dyskusja trwała dokładnie w chwili, gdy należało umyć stopy. Ewangelie ustawiają jednak obok siebie dwie informacje: uczniowie myślą o pozycji, a Jezus o służbie.
Każdy prawdopodobnie widział wodę.
Nikt nie zobaczył swojego stanowiska przy ręczniku.
To klasyczny problem organizacji o płaskiej strukturze. Wszyscy są równi, dopóki nie trzeba posprzątać po spotkaniu. Wtedy nagle okazuje się, że wspólnota posiada niewidzialny zarząd, średni szczebel oraz człowieka, który najwyraźniej powinien był przyjść wcześniej.
Jezus nie zwołuje szkolenia o pokorze.
Zaczyna myć.
Piotr broni Pana przed służbą
Kiedy Jezus dochodzi do Piotra, ten protestuje:
„Panie, Ty myjesz moje stopy?”
J 13,6 — przekład autora
Pytanie właściwie zawiera całą teologię Piotra. Ty jesteś Panem. To są moje stopy. Te dwa fakty nie powinny spotkać się przy jednej misie.
Piotr nie chce upokorzyć Jezusa. Próbuje ochronić właściwy porządek świata. Pan powinien siedzieć wyżej, uczeń niżej. Jeżeli role się pomieszają, hierarchia zacznie wyglądać podejrzanie, a ktoś może później oczekiwać, że Piotr również uklęknie przed człowiekiem o gorszym życiorysie.
Jezus odpowiada, że Piotr nie rozumie jeszcze tego czynu. Gdy uczeń nadal odmawia, słyszy:
„Jeżeli cię nie umyję, nie masz części ze mną”.
J 13,8 — przekład autora
Piotr natychmiast przechodzi na drugą skrajność:
„Panie, nie tylko moje stopy, lecz także ręce i głowę”.
J 13,9 — przekład autora
Chwilę wcześniej blokował zabieg. Teraz zamawia pakiet rozszerzony. Piotr potrafi zmienić zdanie z imponującą szybkością, nie tracąc czasu na zatrzymanie się pośrodku.
Przyjąć usługę też bywa trudno
Piotr chce służyć Jezusowi, bronić Go i deklarować gotowość oddania życia. Znacznie trudniej przyjąć, że sam potrzebuje zostać obsłużony.
Służba może dawać poczucie siły. To ja pomagam. To ja niosę ciężar. To ja jestem potrzebny. Człowiek nadal kontroluje sytuację, tylko robi to w szlachetnej pozie.
Przyjęcie pomocy oznacza zgodę na własną zależność.
Jezus nie pozwala Piotrowi zachować relacji, w której uczeń zawsze daje, a Pan zawsze odbiera hołd. Najpierw Piotr musi pozwolić, żeby Pan uklęknął przy jego brudzie.
Dopiero później dostanie ręcznik.
„Nazywacie mnie Panem”
Po zakończeniu Jezus ponownie zakłada szatę, wraca do stołu i pyta, czy uczniowie rozumieją, co zrobił.
„Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wasze stopy, wy również powinniście myć stopy sobie nawzajem”.
J 13,13–14 — przekład autora
Jezus nie mówi: przestańcie nazywać mnie Panem, od dziś zarządzamy kolektywnie i każda decyzja wymaga jednomyślności dwunastu apostołów. Potwierdza tytuł. „Dobrze mówicie, bo nim jestem”. Następnie łączy panowanie z pracą człowieka stojącego na dole. Nie rezygnuje z władzy. Pokazuje, do czego służy. Faraon używa władzy, aby cudze ręce budowały jego miasta. Jezus używa własnych rąk, aby umyć cudze stopy. Obaj są panami wyłącznie w słowniku. Moralnie stoją po przeciwnych stronach misy.
Niewolnik nie jest większy od pana
Jezus dodaje:
„Tak jest, tak jest, mówię wam: niewolnik nie jest większy od swojego pana ani posłaniec większy od tego, który go posłał”.
J 13,16 — przekład autora
To znana zasada hierarchii. Niewolnik nie stoi ponad właścicielem. Posłaniec nie jest ważniejszy od człowieka, który go wysłał.
Jezus wykorzystuje ją jednak przewrotnie. Skoro Pan umył stopy, uczeń nie może ogłosić, że podobna praca znajduje się poniżej jego godności.
Nie jesteś większy od pana.
Twój pan właśnie trzymał miskę.
To nie wezwanie do teatralnego poniżania się. Można umywać stopy podczas uroczystości, starannie wybierając czyste stopy ważnych ludzi, a następnego dnia traktować personel jak wyposażenie budynku. Rytuał szybko nauczył się pozować do zdjęć.
Pytanie nie brzmi, czy przywódca raz uklęknął.
Brzmi, komu służy jego władza, gdy nikt nie patrzy.
Między wami nie tak
Kiedy uczniowie spierają się o wielkość, Jezus wskazuje władców narodów:
„Królowie narodów panują nad nimi, a posiadający władzę są nazywani dobroczyńcami. Wy jednak nie tak róbcie. Największy wśród was niech stanie się jak najmłodszy, a przewodzący jak usługujący. Kto bowiem jest większy: ten, który siedzi przy stole, czy ten, który usługuje? Czy nie ten, który siedzi przy stole? Ja jednak jestem pośród was jak ten, który usługuje”.
Łk 22,25–27 — przekład autora
Władcy lubią tytuł „dobroczyńcy”. Najpierw pobierają podatki, pracę i posłuszeństwo, a później fundują bramę miejską z własnym imieniem. Społeczeństwo płaci za prezent i jeszcze dziękuje darczyńcy.
Jezus nie twierdzi, że wspólnota może istnieć bez odpowiedzialności, decyzji oraz ludzi przewodzących. Mówi: „przewodzący”, więc rola nie znika.
Zmienia jej cel. Przewodzący nie otrzymuje ludzi do zużycia. Otrzymuje władzę, którą ma zużyć dla ludzi.
Niewolnik wszystkich
Dwaj uczniowie proszą Jezusa o miejsca po prawej i lewej stronie w Jego chwale. Pozostali oburzają się, prawdopodobnie dlatego, że bracia złożyli podanie przed nimi.
Jezus odpowiada:
„Wiecie, że ci, których uważa się za władców narodów, panują nad nimi, a ich wielcy sprawują nad nimi władzę. Nie tak będzie między wami. Kto chce stać się wielki między wami, będzie waszym sługą, a kto chce być pierwszy między wami, będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”.
Mk 10,42–45 — przekład autora
Jezus używa dwóch poziomów. Wielki ma być diakonos — usługującym. Pierwszy ma zostać doulos pantōn — niewolnikiem wszystkich.
Nie chodzi o zmianę tytułu w stopce wiadomości. Prezes nie staje się niewolnikiem wszystkich dlatego, że wpisze w biografii „servant leader”, poda pracownikom pizzę i wróci na piętro, gdzie premia za redukcję personelu właśnie uzyskała akceptację.
Pierwszeństwo zostaje związane z kosztem.
Im wyższa pozycja, tym więcej człowiek ma oddać, nie tym więcej ludzi ma mu oddawać.
Okup
Syn Człowieczy mówi, że oddaje życie jako lytron — okup za wielu. Słowo mogło oznaczać cenę uwolnienia człowieka z niewoli, długu albo innego rodzaju zależności.
Jezus nie rozwija tutaj technicznej instrukcji, komu dokładnie zostaje zapłacona kwota. Obraz jest czytelny bez budowania boskiego kantoru: wolność innych kosztuje Jego życie.
Faraon chronił własne życie kosztem ebedów.
Jezus używa własnego życia jako ceny ich wyjścia.
To nie jest tylko uprzejmy pan podający miskę. Gest przy stole prowadzi do krzyża — kary szczególnie kojarzonej w świecie rzymskim z niewolnikami, buntownikami i ludźmi pozbawionymi ochrony wysokiego statusu.
Pan nie wykonuje krótkiego przedstawienia pod tytułem „Pokora”.
Schodzi aż na miejsce człowieka, którego ciało może zostać publicznie użyte jako ostrzeżenie.
Postać niewolnika
List do Filipian opisuje ten ruch słowami:
„Nie wykorzystał równości z Bogiem dla siebie, lecz ogołocił siebie, przyjmując postać niewolnika, stając się podobny do ludzi. A znaleziony w postaci człowieka uniżył siebie, stając się posłuszny aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej”.
Flp 2,6–8 — przekład autora
Greka mówi o morphē doulou — postaci niewolnika. Tradycyjne „postać sługi” brzmi czyściej, ale podłoga podczas umywania stóp nie była czysta i właśnie ktoś musiał się nią zająć.
Jezus nie traci boskiej godności, przyjmując pozycję doulosa. Według hymnu pokazuje, że boskość nie polega na kurczowym trzymaniu przewagi.
Faraon udowadniał wielkość liczbą ludzi pracujących pod nim. Chrystus pokazuje wielkość głębokością zejścia. Jeden buduje tron z cudzych pleców. Drugi wykorzystuje własne.
Pan, który podaje kolację
Jezus opowiada jeszcze bardziej nieprzyzwoitą przypowieść:
„Szczęśliwi ci niewolnicy, których pan, gdy przyjdzie, zastanie czuwających. Tak jest, mówię wam: przepasze się, posadzi ich przy stole, podejdzie i będzie im usługiwał”.
Łk 12,37 — przekład autora
Normalnie niewolnicy czekają na powrót pana. Otwierają drzwi, zdejmują mu płaszcz, przygotowują jedzenie i obsługują stół.
Tutaj pan wraca, przepasuje się, sadza niewolników i sam zaczyna podawać.
To nie jest drobna uprzejmość. Przypowieść bierze porządek domu, obraca go nogami do góry i sprawdza, czy ktoś przykręcił stół do podłogi.
Niewolnicy nie przejmują majątku. Pan nadal jest panem. Właśnie dlatego obraz działa. Człowiek posiadający najwyższą pozycję dobrowolnie wykonuje pracę najniższą.
Każdy plakat z napisem „servant leadership” powinien po tym wersecie zrobić jedną z dwóch rzeczy: zapłonąć ze wstydu albo zejść ze ściany i pozmywać kubki.
Służba może być narzędziem władzy
Trzeba również zachować ostrożność. Język służby może stać się kolejnym sposobem kontrolowania ludzi. Przywódca mówi, że służy, więc oczekuje wdzięczności. Szef nazywa firmę rodziną, więc nadgodziny mają być wyrazem miłości.
Duchowny określa się mianem sługi wszystkich, po czym każdą krytykę uznaje za atak na człowieka, który przecież tak wiele poświęca.
Samo słowo „służba” nie oczyszcza władzy. Faraon również mógł opowiadać, że służy bezpieczeństwu Egiptu. Laban służył rodzinie. Plantator służył cywilizacji, przynajmniej po drugim kieliszku i przy właściwym kaznodziei.
Jezus daje prostszy test. Gdzie jest ręcznik? Kto ponosi koszt? Czy podległy człowiek ma więcej życia, godności i wolności, czy wyłącznie bardziej wzruszającą nazwę dla posłuszeństwa?
Mycie stóp nie wystarczy
Jezus nie znosi rzymskiego niewolnictwa jednym ruchem ręcznika. Po zakończeniu wieczerzy w Imperium nadal żyją miliony ludzi należących do właścicieli. Chrześcijańskie domy również będą posiadały niewolników.
Gest nie jest ustawą abolicyjną.
Jest jednak materiałem wybuchowym umieszczonym pod wyobrażeniem pana.
Jeżeli Pan klęka przed uczniem, właściciel nie może już bez problemu tłumaczyć własnej wielkości liczbą ludzi stojących przy jego stole. Jeżeli pierwszy ma być niewolnikiem wszystkich, hierarchia traci moralne prawo do służenia wyłącznie człowiekowi na górze.
System może jeszcze istnieć.
Zaczyna jednak słyszeć tykanie pod podłogą.
Jakiego rodzaju Pan?
Jezus nie przestaje być Panem, kiedy klęka.
Właśnie klęcząc pokazuje, jakiego rodzaju jest Jego panowanie.
Władza nie znika. Zmienia kierunek przepływu. Zamiast wysysać czas, siłę i godność z ludzi stojących niżej, schodzi do nich z wodą, chlebem i własnym ciałem.
To odróżnia Pana od faraona. Nie sam tytuł. Nie liczba wyznawców. Nie wielkość budynku ani długość procesji. Trzeba spojrzeć, co dzieje się z ludźmi przy Jego stopach — oraz co On robi przy ich stopach.
W następnym rozdziale apostołowie wejdą do domów, w których ręcznik nie rozwiązał jeszcze księgi własności. Przy jednym stole usiądą panowie i douloi, ochrzczeni tym samym chrztem oraz nadal rozdzieleni prawem imperium.
Apostoł będzie musiał powiedzieć coś niewolnikowi. I coś jego właścicielowi. Najtrudniejsze pytanie brzmi, czego nie powie żadnemu z nich.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Cześć, nie wiem na jakim etapie aktualnie jesteś w szukaniu wspólnoty. Może warto zainteresować się Kościołem Boży w Gdańsku (https://www.facebook.com/profile.php?id=61554200060524)?…