ROZDZIAŁ V
Wolny obywatel potrzebuje wolnego czasu
W British Museum znajduje się niewielka metalowa tabliczka z IV wieku. Nie była identyfikatorem psa, chociaż napisano ją tak, jakby dotyczyła zagubionego zwierzęcia. Mocowano ją do obroży człowieka.
Napis informował, że nosiciel uciekł. Kto go znajdzie, powinien zatrzymać go i odprowadzić do właściciela o imieniu Viventius.
Obroża nie potrzebowała baterii, nadajnika ani satelity. Potrzebowała społeczeństwa, w którym każdy przechodzień wiedział, że uciekającego człowieka należy zwrócić prawowitemu właścicielowi. Antyczny GPS korzystał z cudzych oczu.
Dziś lokalizator w samochodzie służbowym pokazuje pracodawcy trasę, czas postoju i miejsce pobytu kierowcy. Nie jest obrożą niewolnika. Kierowca może rozwiązać umowę, zabrać własne dzieci i wyprowadzić się do innego miasta. Podobieństwo kończy się szybko, ale sam pomysł pozostaje znajomy: pan chce wiedzieć, gdzie znajduje się człowiek, który wykonuje jego polecenia.
Rzymianin rozwiązywał ten problem kawałkiem metalu.
Towar zdobyty przez imperium
Rzymski niewolnik mógł urodzić się w domu właściciela, trafić do niewoli po przegranej wojnie, zostać kupiony od handlarza, porwany, porzucony jako niemowlę albo utracić wolność w wyniku kary. Imperium nie tylko zdobywało ziemię. Zdobywało również ludzi, których można było wycenić, przewieźć i ustawić do pracy.
Za legionem szedł administrator, poborca podatków i ktoś, kto potrafił ocenić, ile wart jest jeniec.
Podboje dostarczały ogromnej liczby niewolników. Po zakończonej kampanii na targach mogli pojawić się ludzie mówiący innym językiem, posiadający wykształcenie, zawód, majątek i rodzinę. Wystarczyła przegrana bitwa, żeby nauczyciel, rzemieślnik albo urzędnik stał się cudzą własnością.
Stan niewolny nie opisywał charakteru człowieka. Opisywał wynik wojny albo transakcji.
Rzymianie potrafili później tłumaczyć, że jedni ludzie z natury nadają się do panowania, a inni do służenia. Natura miała jednak osobliwą skłonność do ujawniania się dopiero po klęsce armii.
Jeden status, setki życiorysów
Rzymski niewolnik mógł sprzątać dom, gotować, wychowywać dzieci, przepisywać dokumenty, prowadzić interesy, uczyć greki, leczyć chorych, pracować w warsztacie, na roli, przy budowie, w kamieniołomie albo pod ziemią.
Jedno słowo obejmowało ludzi żyjących w zupełnie innych warunkach.
Wykształcony niewolnik domowy mógł posiadać większy wpływ niż niejeden wolny biedak. Znał tajemnice rodziny, prowadził korespondencję, negocjował, zarządzał pieniędzmi i organizował pracę innych. Mógł nosić czyste ubranie, jadać dobrze i rozmawiać z najważniejszymi ludźmi miasta.
Niewolnik w kopalni mógł nie dożyć następnego roku.
Prawo łączyło ich w jednym punkcie: należeli do kogoś.
Komfort, wykształcenie i odpowiedzialne stanowisko nie zmieniały podstawy relacji. Dyrektor cudzych interesów sam pozostawał częścią cudzych interesów. Mógł zarządzać przedsiębiorstwem, a potem zostać sprzedany razem z wyposażeniem biura.
Majątek, który nie był jego
Niektórzy niewolnicy otrzymywali do zarządzania tak zwane peculium: pieniądze, warsztat, sklep, zwierzęta albo inny majątek, z którego mogli czerpać korzyści. Pozwalało to prowadzić interesy, oszczędzać, a czasem zebrać sumę potrzebną do wykupienia wolności.
Niewolnik mógł więc handlować, zatrudniać pomocników i obracać znacznymi pieniędzmi. Z zewnątrz wyglądał niemal jak przedsiębiorca.
„Niemal” wykonywało tu ciężką pracę.
Peculium pozostawało prawnie pod kontrolą właściciela. Pan mógł je odebrać. Człowiek wspinał się po drabinie, która również należała do pana.
Nie zmienia to faktu, że dla części niewolników była to realna droga do poprawy życia i wolności. Rzym nie był systemem, w którym każda osoba niewolna musiała umrzeć w tym samym stanie, w jakim się urodziła. Wyzwalanie niewolników było znane i częste, szczególnie w miastach.
Tyle że wyjście z niewoli nie zawsze kończyło zależność.
Wyzwoleniec
Człowiek wyzwolony stawał się wyzwoleńcem. Nie był już własnością dawnego pana, ale dawny pan stawał się jego patronem. Wyzwoleniec mógł przyjąć jego nazwisko, pozostawać z nim związany obowiązkami, okazywać szacunek, wykonywać określone usługi i wspierać go w życiu publicznym.
Była to prawdziwa wolność. Wyzwoleńca nie można było już sprzedać tak jak wcześniej. Mógł zawierać umowy, posiadać majątek i budować pozycję społeczną. Nie stawał się jednak od razu człowiekiem bez przeszłości, długów wdzięczności i zobowiązań wobec domu, z którego wyszedł.
Rzymska wolność nie zawsze odcinała łańcuch jednym uderzeniem. Czasem zmieniała go w sieć zależności, które były lżejsze, ale nadal widoczne.
Dawny właściciel przestawał być właścicielem. Nie przestawał być kimś, do kogo należało przyjść, pomóc, poprzeć albo wykonać przysługę. Wolność miała patrona.
Jeden dzień świata na odwrót
Podczas rzymskich Saturnaliów porządek domu mógł zostać na chwilę odwrócony. Niewolnicy otrzymywali więcej swobody, mogli mówić odważniej, ucztowali, a panowie czasem im usługiwali. Hierarchia robiła sobie świąteczny urlop.
Potem święto się kończyło.
Pan wracał na swoje miejsce. Niewolnik również.
System lubi kontrolowane odwrócenie ról. Jeden dzień żartu może ułatwić przetrwanie pozostałych dni bez zmiany prawa. Współczesna firma urządza imprezę integracyjną, na której dyrektor mówi wszystkim po imieniu, zakłada papierową koronę i tańczy z magazynierem. W poniedziałek magazynier nadal musi prosić go o zgodę na wolny piątek.
Owocowy czwartek nie znosi hierarchii.
Wolność rzymska
Rzymianie potrafili mówić o wolności z wielką powagą. Libertas należała do najważniejszych wartości obywatela. Wolny Rzymianin nie chciał być poddany tyranowi, arbitralnej władzy ani cudzej przemocy.
Mógł przy tym posiadać niewolników.
Nie widział sprzeczności, ponieważ wolność nie była pojęciem automatycznie przyznawanym każdemu człowiekowi. Była statusem określonych osób. Obywatel bronił się przed podporządkowaniem, a niewolnik stanowił część świata, przed którym obywatel właśnie się bronił.
Człowiek może nienawidzić obroży na własnej szyi i uważać ją za naturalny element garderoby sąsiada.
Demokracja na cudzych plecach
Ateny nauczyły Europę słów „demokracja”, „obywatel” i „wolność”. Zrobiły to w społeczeństwie, w którym niewolnicy gotowali, sprzątali, wydobywali srebro, pracowali w warsztatach i umożliwiali obywatelom dyskutowanie o cnocie. Debata publiczna wymaga czasu.
Ktoś ten czas musiał wyprodukować.
Niewolnicy pracowali w ateńskich domach, gospodarstwach i warsztatach. Wykonywali obowiązki, dzięki którym obywatele mogli zajmować się polityką, filozofią, handlem, wojną i debatą o dobrym życiu.
Najciemniejszym miejscem tego systemu były kopalnie srebra w Laurion. Ludzie pracowali pod ziemią w ciasnych, niebezpiecznych chodnikach. Wydobywane srebro finansowało ateńską flotę, państwo i potęgę miasta.
Na powierzchni obywatel debatował o wolności.
Pod ziemią niewolnik kaszlał srebrem.
Nie unieważnia to ateńskich osiągnięć. Demokracja, sądy obywatelskie i udział mieszkańców w rządzeniu były ważnymi wynalazkami. Warto jednak zobaczyć cały budynek, nie tylko kolumny od frontu.
Historia podpisuje świątynię imieniem architekta.
Rzadziej zapisuje nazwiska ludzi, którzy wydobyli materiał i nie mieli prawa głosu.
Solon uwalnia Ateńczyków
Na początku VI wieku przed naszą erą Ateny przeżywały kryzys zadłużenia. Rolnik mógł zastawić nie tylko ziemię, ale również siebie. Dług prowadził do utraty wolności, sprzedaży i wywozu poza miasto.
Reformy Solona zniosły niewolę za długi dotyczącą Ateńczyków, uwolniły część ludzi i zabroniły zabezpieczania pożyczek osobą obywatela. Była to ogromna zmiana. Dla obywatela.
Solon nie zniósł niewolnictwa jako instytucji. Zamknął drogę, przez którą Ateńczyk mógł stać się niewolnikiem drugiego Ateńczyka. Praca niewolników pochodzących z innych miejsc pozostała dostępna.
Wolność wspólnoty osiągnięto częściowo przez dokładniejsze określenie, kto do wspólnoty należy. Ateńczyk nie powinien być niewolnikiem. Ktoś inny mógł.
Człowiek jako narzędzie
Arystoteles próbował wyjaśnić istnienie ludzi, którzy mieli być niewolnikami „z natury”. Według tej koncepcji jedni posiadali zdolność kierowania, inni natomiast mieli najlepiej realizować cudzy rozum i cudze decyzje. Niewolnik stawał się żywym narzędziem.
To wygodne rozwiązanie dla właściciela narzędzia.
Jeżeli człowiek jest podporządkowany z natury, pan nie musi pytać, czy system jest sprawiedliwy. Nie wyzyskuje. Pomaga światu pozostać w naturalnym porządku.
Filozofia potrafiła wystawić przemocy świadectwo urodzenia.
Problem był widoczny już dla starożytnych. Wojna czyniła niewolnikami ludzi szlachetnych, wykształconych i zdolnych do rządzenia. Jednego dnia dowodzili żołnierzami, następnego należeli do człowieka, który miał szczęście znaleźć się po zwycięskiej stronie.
„Natura niewolnika” ujawniała się często dopiero po założeniu kajdan.
Sparta i ludzie, którzy produkowali wojowników
Sparta zbudowała inny model zależności. Heloci nie byli zwykłymi prywatnymi niewolnikami jednego właściciela. Byli podbitą ludnością podporządkowaną państwu i związaną z ziemią. Uprawiali pola i dostarczali część plonów, dzięki czemu spartańscy obywatele mogli poświęcić życie szkoleniu wojskowemu.
Wojownik nie musiał orać.
Ktoś orał za niego.
Spartańska dyscyplina, słynne wychowanie i armia obywateli opierały się na pracy ludzi, którzy nie należeli do wspólnoty na tych samych prawach. Państwo wolnych wojowników potrzebowało ludności, która produkowała ich żywność i nie mogła swobodnie wybrać innego zawodu.
Helota nie wystawiano zawsze na targu jak rzymskiego niewolnika. Jego zależność przypominała bardziej dziedziczne poddaństwo całej grupy.
Znowu pojawia się obszar pomiędzy.
Nie każdy człowiek pozbawiony wolności jest towarem sprzedawanym osobno. Czasem właścicielem jego czasu jest państwo, klasa społeczna albo porządek, który istniał przed jego narodzeniem i miał trwać po jego śmierci.
Kto produkuje wolny czas?
Ateny i Rzym mówią o wolności obywatela. Sparta o wolności wojownika. Każde z tych społeczeństw stawia jednak obok obywatela człowieka, który wykonuje pracę pozwalającą obywatelowi być wolnym.
To pytanie wraca w różnych epokach. Kto gotuje, kiedy filozof rozmyśla? Kto wychowuje dzieci, kiedy polityk przemawia? Kto wydobywa srebro, kiedy obywatel głosuje nad budową floty? Kto sprząta salę po konferencji o godności pracy? Wolność jednej grupy nie musi być zbudowana na niewoli drugiej. Historia pokazuje tylko, że wyjątkowo często właśnie tak ją budowano.
Rzymianin miał obrożę z adresem zwrotnym. Ateńczyk kopalnię pełną ludzi bez prawa głosu. Spartanin pole uprawiane przez podbitą ludność.
Każdy z nich potrafił mówić o wolności. Swojej wolności na cudzych plecach.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Cześć, nie wiem na jakim etapie aktualnie jesteś w szukaniu wspólnoty. Może warto zainteresować się Kościołem Boży w Gdańsku (https://www.facebook.com/profile.php?id=61554200060524)?…