Drogi Czytelniku! Zwracam się do Ciebie zawsze w liczbie pojedynczej, by zaznaczyć, że jesteś dla mnie ważny właśnie Ty, a nie jakieś “zasięgi”.
Minęły dwa lata odkąd opublikowałem pierwszy wpis na tym blogu i chwalę Boga, że ten, wydawałoby się, dziwny, nietypowy projekt okazał się znaleźć swoją niszę we współczesnej sieci. Niektóre kazanka z trudem dobijają do setki odsłon, ale inne mają ich setki tysięcy. Taki wynik Wszetecznik osiąga przy reklamie kosztującej niecałą złotówkę miesięcznie. Statystyki, które stabilnie idą w górę są tym, co na pewno mnie cieszy i dziękuję za to Bogu.
Nieco mniej cieszy niska aktywność użytkowników, co jest jednak trendem globalnym, który obserwowany jest w sieci poza mediami społecznościowymi od co najmniej dekady.
Wszetecznik gwarantuje anonimowość. Dyskusje lub reakcje nie są wykorzystywane do szufladkowania Twojego profilu. Jeśli napiszesz tu lub przeczytasz, że “słoneczne wakacje są marzeniem”, nie zaczną Ci się wszędzie wyświetlać oferty podróży do Afryki. Pomimo to, internauci zdecydowanie bardziej wolą, żeby to co robią i piszą odbijało się echem, choćby marketingowym. Może czują się wtedy zauważeni? Nie wiem.
Część internautów milczy właśnie ze względu na ten niekontrolowany rezonans, jaki wywołują polubienia, komentarze i inne reakcje w mediach społecznościowych. Stają się biernymi obserwatorami sieci.
Zadaj pytanie
Jeśli czytasz te słowa zaraz po ich opublikowaniu to wiedz, że są skierowane do Ciebie tak samo jak wtedy, kiedy czytasz je wiele lat później. Ten wpis pozostawiam jako miejsce, w którym w sposób szczególny chcę zachęcić do podzielenia się Twoimi, Drogi Czytelniku, myślami.
Zadaj więc proszę pytanie na temat dowolnej kwestii, o której chciałbyś ze mną podyskutować. Kwestii na temat której chciałbyś poznać zdanie takiego chrześcijanina, jakim jestem. Zaznaczę przy okazji, że na tym blogu nigdy nie chodzi o moje zdanie, ale o pobudzanie do myślenia i szukanie nieznanych perspektyw. O inspirowanie do poszukiwania ukrytej w Biblii prawdy.
Zostaw wiadomość w komentarzu pod tym czy innym postem lub napisz e-mail. Nie masz teraz weny lub czasu? Włóż stronę do zakładek i wróć tu, kiedy będziesz miał ochotę pogadać.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Katka
Czy uważasz, że człowiek jest w stanie dojść do istoty rzeczy i poznać prawdę o tym jaki jest Bóg / źródło wszechrzeczy ponad wszelką wątpliwość? Czy też jedyne na co może liczyć w tej rzeczywistości to szczątkowe poznanie i nadzieja, że droga, którą obrał nie jest tą niewłaściwą?
Wszetecznik
Hej Katka, dzięki za fajne, filozoficzne pytanie!
Uważam, że każdy człowiek dochodzi do istoty rzeczy i poznaje prawdę o tym jaki jest Bóg. Po części poznajemy Go, podziwiając naturę podczas spaceru po lesie. W jakiejś szczątkowej części.
Nikt jednak nie może jeszcze poznać Boga w pełni, ale Biblia daje nadzieję, że po zmartwychwstaniu będziemy widzieć Go takim jakim jest. Jan pisze: “Umiłowani, teraz jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.” (Pierwszy List Jana 3:2).
A więc na pewno tylko szczątkowe poznanie, ale szczątkowe nie oznacza fałszywe. Jakąkolwiek drogą nie idziemy, warto zapraszać na nią Boga – mówiąc bezpośrednio do niego swoimi słowami. To buduje relację, bo on zawsze odpowiada. Odpowiada swoją obecnością w naszym życiu i daje się poznawać coraz lepiej. Powstaje zaufanie, które rodzi przyjaźń. Gdy idziemy z Bogiem, nie ma miejsca na wątpliwości.
To, o czym piszę – żywą relację z Bogiem – ma każdy podobny do mnie chrześcijanin. Czasem inaczej rozumiemy różne kwestie, ale wiemy, że jest dobry Bóg, którego każdy może zaprosić do swojego życia, a postępując szczerze ze sobą i z Bogiem, nie ma niewłaściwej drogi.
Nie piszę ostatniego akapitu do Ciebie, ale do tych, którzy będą to czytać, a nie żyją w przymierzu z Bogiem: jak ktoś nie zaprosi Boga do swojego życia, nie zacznie z nim rozmawiać to będzie miał wątpliwości. Wątpliwości dziś są jak okruszek, ale na łożu śmierci stają się kolosalne.
Zwrócenie się do Boga z prośbą o to, by pobłogosławił nasze życie, pozwolenie Mu na działanie, zaproszenie Go do naszego umysłu (serca), buduje zaufanie. Zaufanie, czyli wiarę w biblijnym znaczeniu, która jest przeciwieństwem niepewności i niepokoju. To pokój i pewność.
W Biblii słowo “nadzieja” nie oznacza niepewnego życzenia (“może się uda”), ale pełne pewności oczekiwanie dobra obiecanego przez Boga. Jest to oczekiwanie oparte na Bożej wierności, a nie na przypuszczeniu.
Człowiek jest w stanie poznać prawdę o tym, że Bóg jest dobry, żyć z Nim, obserwując Jego obecność w swoim życiu i przyjaźnić się z Nim. To poznanie nie wydaje się szczątkowe, jak dziecku nie wydaje się szczątkowa relacja z dobrymi rodzicami. Na ten czas nie potrzebujemy niczego więcej 🙂
A Ty jak myślisz?
Pingback: Biblijna nadzieja: coś, czego można uchwycić się jak sznura - Wszetecznik.pl