ROZDZIAŁ VII
Państwo płaci zbożem
Piramida stoi tak długo, że łatwo zapomnieć o ludziach, którzy musieli ją zbudować przed śmiercią.
Widzimy kamień, geometrię, faraona i tajemnicę. Rzadziej widzimy człowieka, który wydobył blok, przeciągnął go, obrobił, ustawił, a potem wrócił do miejsca, w którym mieszkał, żeby coś zjeść i następnego dnia ponownie stawić się do pracy.
Hollywood chętnie wypełnia tę lukę szeregiem niewolników, batem nadzorcy i muzyką informującą, że właśnie oglądamy tyranię. Obraz jest efektowny. Historia egipskiej pracy była jednak bardziej złożona.
Egipt korzystał z niewolników, jeńców i pracy przymusowej. Korzystał również z obowiązkowych danin roboczych, mobilizowanych okresowo ludzi oraz wyspecjalizowanych ekip utrzymywanych przez państwo. Nie każdy człowiek pracujący przy królewskim przedsięwzięciu był kupioną własnością faraona.
Nie oznacza to, że wszyscy byli wolnymi budowlańcami, którzy po przejrzeniu ofert wybrali najkorzystniejszy pakiet zatrudnienia i kartę sportową.
Między niewolnikiem a współczesnym pracownikiem mieścił się cały aparat państwa.
Człowiek, którego nie trzeba kupować
Państwo nie musi posiadać człowieka, żeby posiadać część jego czasu. Może nałożyć obowiązek pracy, pobrać daninę, wyznaczyć zadanie, wezwać ludzi do budowy, określić normę i ukarać za niewykonanie polecenia.
Człowiek nadal ma dom i rodzinę. Nie jest wystawiany na targu ani przekazywany w spadku razem z bydłem. Kiedy jednak urzędnik zapisuje, że ma stawić się do pracy, możliwość odmowy może być mniej więcej tak szeroka jak korytarz wewnątrz piramidy.
Władza egipska potrafiła organizować wielkie przedsięwzięcia bez kupowania każdego robotnika na własność. Potrzebowała administracji, nadzorców, magazynów, transportu, narzędzi oraz systemu zbierania i rozdzielania żywności. Monument nie powstaje od samego rozkazu. Nawet faraon nie przenosi kamienia siłą autorytetu.
Ktoś musi policzyć ludzi. Ktoś musi policzyć racje. Ktoś musi policzyć kamienie. A kiedy rachunki się nie zgadzają, najczęściej nie głoduje kamień.
Piramida nie wystawia świadectwa pracy
Spór o budowniczych piramid często wpada w jedną z dwóch kolein. Pierwsza mówi, że były dziełem zakutych w kajdany niewolników. Druga odpowiada, że budowali je dobrze odżywieni fachowcy, więc właściwie nie ma o czym rozmawiać.
Obie wersje próbują zamknąć całą historię w jednym słowie.
Fakt, że część pracowników nie była niewolnikami, nie oznacza jeszcze, że każdy z nich mógł swobodnie wybrać zawód, negocjować wynagrodzenie i odejść po złożeniu dwutygodniowego wypowiedzenia. Z kolei istnienie obowiązku pracy nie oznacza automatycznie, że każdy człowiek na budowie należał do faraona jak przedmiot.
Status zależał od epoki, zadania i człowieka. Obok wykwalifikowanych rzemieślników mogli pracować ludzie mobilizowani w ramach powinności. Egipskie społeczeństwo znało urzędników, rolników, robotników zależnych, służbę, jeńców i niewolników. Jedna budowa mogła połączyć kilka sposobów zmuszania, przekonywania oraz wynagradzania ludzi.
Piramida nie pozostawiła nam zbiorczego świadectwa pracy z zaznaczonym rodzajem umowy każdego robotnika.
Zostawiła efekt.
Najtrwalsze pomniki władzy powstały dzięki pracy ludzi, których imion w większości nie znamy. Król otrzymywał wieczność. Robotnik otrzymywał rację i kolejny dzień pracy.
Wypłata w worku
W gospodarce, w której pieniądz monetarny nie pełnił jeszcze dzisiejszej roli, wynagrodzenie mogło przychodzić w postaci zboża, piwa, oleju, tkanin i innych produktów. Wypłata nie pojawiała się jako liczba na ekranie. Można ją było wsypać do pojemnika, zważyć, przenieść na plecach i zjeść.
Zboże nie było dodatkiem do pensji.
Było pensją.
Dla państwa racja stanowiła pozycję w administracyjnym rozliczeniu. Dla rodziny była chlebem. Różnica pomiędzy tymi perspektywami stawała się szczególnie widoczna, kiedy dostawa się opóźniała.
Współczesny przelew może utknąć w systemie, oczekiwać na zatwierdzenie albo zostać przesunięty do następnego cyklu księgowego. Pieniądze nadal istnieją, tylko chwilowo znajdują się u kogoś innego. Księgowość widzi opóźnienie. Pracownik widzi pustą lodówkę.
W Egipcie pusty magazyn albo niewydana racja nie oznaczały nieprzyjemnej cyfry na koncie.
Oznaczały głód w domu.
Osiedle ludzi budujących wieczność
W Deir el-Medina mieszkała społeczność wyspecjalizowanych robotników pracujących przy królewskich grobowcach. Byli rzemieślnikami wykonującymi zadania wymagające wiedzy, precyzji i doświadczenia. Ich praca miała ogromne znaczenie dla państwa oraz dla króla przygotowującego sobie miejsce po śmierci.
Nie byli anonimowym tłumem ciągniętym za rydwanem. Tworzyli zorganizowaną ekipę, mieli rodziny i własną społeczność. Państwo utrzymywało ich głównie za pomocą racji zboża oraz innych produktów.
Można powiedzieć, że należeli do uprzywilejowanej części świata pracy. Wykonywali prestiżowe zadanie, byli potrzebni i posiadali umiejętności, których nie dało się zastąpić pierwszym człowiekiem przyprowadzonym z pola.
Potem wypłata przestała przychodzić na czas, a prestiż nie nadaje się do jedzenia.
Robotnicy przestają pracować
Za panowania Ramzesa III dostawy racji dla robotników z Deir el-Medina zaczęły się opóźniać. Ludzie czekali, upominali się, a w końcu przerwali pracę. Przeszli w okolice świątyń i domagali się należnego zboża.
Zachowany papirus zawiera jeden z najstarszych szczegółowych opisów zbiorowego protestu pracowniczego. Nie jest traktatem o walce klas. Nie rozpoczyna się analizą własności środków produkcji ani żądaniem udziału w zarządzie królewskich grobowców.
Ludzie byli głodni.
Budowali domy dla zmarłych królów, ale ich żywe rodziny potrzebowały jedzenia w tym miesiącu. Państwo planowało wieczność, a nie potrafiło dostarczyć worka zboża na dziś.
Pierwszy dobrze udokumentowany strajk nie dotyczył premii za innowacyjność.
Dotyczył wypłaty.
Strajk bez związku zawodowego
Robotnicy nie posiadali współczesnego związku zawodowego, ochrony działacza ani procedury sporu zbiorowego. Mieli jednak coś, co pracownicy odkrywają w każdej epoce: pojedynczy człowiek może zostać zignorowany, lecz zatrzymana praca zaczyna mówić językiem zrozumiałym dla przełożonych.
Dopóki człowiek pracuje mimo braku zapłaty, administracja może uznać, że problem nie jest pilny. Grobowiec nadal powstaje, zadanie jest wykonywane, a konsekwencje ponosi wyłącznie rodzina robotnika.
Kiedy praca staje, opóźnienie przechodzi z żołądka pracownika do kalendarza władzy.
Nagle pojawiają się ludzie uprawnieni do rozmowy.
Robotnicy z Deir el-Medina nie zburzyli państwa i nie obalili faraona. Domagali się, żeby istniejący system wykonał własną część umowy. Oni wykonali pracę. Państwo miało wydać zboże.
Nie prosili o łaskę.
Prosili o swoje.
Król na wieczność, pracownik do końca miesiąca
Królewski grobowiec miał przetrwać stulecia. Jego ściany pokrywano tekstami i obrazami pomagającymi zmarłemu przejść do następnego świata. Nad projektem pracowali ludzie posiadający bardzo ziemskie potrzeby.
Murarz mógł budować wieczność, ale sam żył od racji do racji. Rysownik mógł malować ucztę zmarłego króla, a potem wracać do domu, w którym brakowało zboża. Kamieniarz mógł wykuwać imię faraona w skale, chociaż urzędnik odpowiedzialny za wypłatę nie musiał pamiętać jego imienia. Monumentalna wizja państwa zderzała się z prostym faktem: człowiek nie je przyszłej chwały swojego pracodawcy.
To zdanie pozostaje aktualne w firmie, która informuje pracowników o rekordowych wynikach, ekspansji na nowe rynki i wyjątkowej misji, a następnie prosi o cierpliwość w sprawie wynagrodzeń.
Misją nie da się zapłacić czynszu. Wartości firmowej nie można ugotować. Logo ma niewiele kalorii.
Głód jako narzędzie administracji
Kto kontroluje magazyn, kontroluje więcej niż żywność. Kontroluje czas pomiędzy wykonaniem pracy a możliwością nakarmienia rodziny. Pracownik oczekujący na rację nie musi być przykuty. Jego żołądek pilnuje, żeby nie odszedł zbyt daleko.
Nie oznacza to, że każda wypłata w naturze była narzędziem niewoli. Wypłata mogła być uczciwa, regularna i odpowiadać realiom gospodarki. System działał, dopóki państwo wydawało produkty zgodnie z obowiązkiem.
Problem zaczynał się wtedy, gdy jedna strona mogła opóźnić własne świadczenie, podczas gdy druga już oddała swój czas i wysiłek. Robotnik nie mógł cofnąć wykonanej pracy, wyjąć dekoracji ze ściany grobowca i zabrać jej na kolację.
Władza posiadała magazyn. Robotnik posiadał roszczenie. Roszczenie wyjątkowo źle smakuje bez chleba.
Nie tylko bat
Egipt jest dobrym miejscem, żeby porzucić najprostszy obraz niewoli. Bat jest czytelny. Widać człowieka, który uderza, i człowieka, który cierpi. Administracja jest trudniejsza do namalowania. Ma listy, normy, pieczęcie, magazyny, terminy i ludzi przekonanych, że jedynie wykonują obowiązki.
Nadzorca może krzyczeć. Urzędnik może tylko nie wydać zboża. Skutek dla rodziny bywa równie konkretny.
Państwo nie musiało ogłaszać, że posiada człowieka. Wystarczyło, że posiadało ziemię, pobierało daniny, mobilizowało pracowników, przechowywało żywność i określało, kiedy trafi ona do tych, którzy wykonali pracę.
Człowiek mógł być wolny w jednym znaczeniu i całkowicie zależny w innym. Nie należał do faraona jak niewolnik kupiony na targu. Należał jednak do systemu, który potrafił wpisać część jego życia do planu budowy.
Świat przed jednym słowem
Przeszliśmy od pracownika, który może odejść, choć czasem nie ma dokąd, przez chłopa przypisanego do ziemi, człowieka wystawionego na aukcji, rzymskiego niewolnika zarządzającego cudzym majątkiem, ateńskiego robotnika bez prawa głosu i babilońskiego dłużnika spłacającego zobowiązanie własnym czasem.
W Egipcie spotykamy państwo, które potrafiło połączyć pracę najemną, powinność, administracyjny przymus, służbę, jeniectwo i niewolę. Każdy z tych ludzi pracował. Nie każdy był pracownikiem. Każdy komuś służył. Nie każdy był niewolnikiem.
Do tej pory potrzebowaliśmy wielu polskich słów, żeby odróżnić ich statusy. Za chwilę pojawi się słowo, które potrafiło pomieścić niemal wszystkie naraz.
Trzy spółgłoski.
Osiemset życiorysów.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Cześć, nie wiem na jakim etapie aktualnie jesteś w szukaniu wspólnoty. Może warto zainteresować się Kościołem Boży w Gdańsku (https://www.facebook.com/profile.php?id=61554200060524)?…