ROZDZIAŁ XVI
Kiedy Grecy musieli wybrać
Hebrajski ebed dotarł do Aleksandrii i stanął przy okienku greckiego tłumacza. Trzeba było wybrać słowo, które uniesie kupionego człowieka, urzędnika, proroka, naród oraz Mojżesza stojącego przed Bogiem.
Greka nie miała jednego wygodnego odpowiednika. Miała kilka słów, z których każde zapalało inny reflektor.
Doulos ma właściciela
Najcięższe było doulos. W zwykłym greckim świecie oznaczało niewolnika: człowieka należącego do pana, przeciwstawionego wolnemu. Nie było eleganckim określeniem pracownika obsługi.
Dlatego gdy Septuaginta przekłada ebeda jako doulosa, grecki czytelnik słyszy własność i zależność. Czasem dokładnie o to chodzi. Człowiek zostaje kupiony, dziedziczony albo nie posiada prawa odejścia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy doulos opisuje Mojżesza, proroka albo człowieka należącego do Boga. Polski tłumacz chętnie wybiera wtedy „sługę”, bo „niewolnik Boga” brzmi jak opis niebiańskiej plantacji. Łagodniejsze słowo chroni sens honoru, ale może ukryć całkowitą przynależność.
Pais i therapōn
Greckie pais może oznaczać dziecko, chłopca albo sługę. W jednej scenie człowiek nazywany przez jednego ewangelistę doulosem u drugiego staje się paisem. Nie musi to być sprzeczność. Domownik mógł być niewolnikiem prawnym i jednocześnie młodym, bliskim człowiekiem gospodarstwa.
Jezus bywa nazywany paisem Boga, zwłaszcza tam, gdzie autor patrzy w stronę pieśni o ebedzie Jahwe z Księgi Izajasza. Przekład „Syn” podkreśla relację z Ojcem, „Sługa” zachowuje połączenie z Izajaszem. Oba rozwiązania pokazują coś prawdziwego i przesuwają akcent.
List do Hebrajczyków używa wobec Mojżesza jeszcze słowa therapōn — zaszczytnego określenia wiernego domownika lub pomocnika. Mojżesz służy w domu, Chrystus jest Synem nad domem. Greka rozdziela tu role, które hebrajski potrafił zmieścić pod jednym ebedem.
Apostoł podpisuje się jako niewolnik
Paweł, Jakub, Piotr i Juda potrafią przedstawiać się jako douloi Chrystusa. Nie składają podania na stanowisko wolontariusza. Mówią, do kogo należą.
Tytuł jest równocześnie poniżający i zaszczytny. Doulos stoi nisko, ale jego panem jest Chrystus. Ciężar słowa zależy więc od człowieka stojącego po drugiej stronie relacji.
Najmocniej widać to w hymnie Listu do Filipian. Chrystus przyjmuje morphē doulou — postać niewolnika — i schodzi aż do śmierci krzyżowej. Tradycyjne „postać sługi” jest gładkie. Greckie słowo ma więcej drzazg.
Maria odpowiada posłańcowi Boga: „Oto doulē Pana”. Żeńska forma również mówi o przynależności, nie o weekendowym zaangażowaniu w szlachetny projekt.
Tłumacz ustawia meble
Kiedy polski przekład konsekwentnie używa słowa „sługa”, czytelnik może przejść przez Nowy Testament bez spotkania niewolnika. Zobaczy oddany personel, lecz rzymski świat własności ludzi zniknie za firanką.
Jeżeli wszędzie wpiszemy „niewolnik”, możemy z kolei zgubić dworską uprzejmość, relację dziecka z domem, honor proroka i dobrowolne oddanie Bogu.
Tłumacz nie wybiera więc wyłącznie słowa. Ustawia odległość między panem a człowiekiem. Może zmienić właściciela w pracodawcę albo wiernego wysłannika w człowieka stojącego na targu.
Dlatego w tej książce słowa nie pracują automatycznie. Patrzymy, czy człowiek został kupiony, czy otrzymuje zapłatę, czy może odejść, czy dziedziczy dom, czy sam wchodzi do niego jako własność.
Grecki czytelnik znał te różnice z ulicy. Doulos mógł prowadzić rachunki, wychowywać dzieci albo pracować w kopalni. Mógł mieć zaufanie pana i nadal do niego należeć.
W następnym rozdziale Jezus ustawi w jednej przypowieści trzy osoby: syna, najemnika i niewolnika. Nie poda im imion. Poda statusy.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Cześć, nie wiem na jakim etapie aktualnie jesteś w szukaniu wspólnoty. Może warto zainteresować się Kościołem Boży w Gdańsku (https://www.facebook.com/profile.php?id=61554200060524)?…