ROZDZIAŁ XII
Sześć lat, siódmy rok i worek na drogę
Po Dekalogu, zakazie budowania wystawnych ołtarzy i kilku zdaniach wprowadzenia Księga Wyjścia przechodzi do szczegółowych praw. Pierwsza sprawa dotyczy kupienia człowieka.
Nie kradzieży. Nie zabójstwa. Kupienia człowieka.
„Gdy kupisz hebrajskiego ebeda, sześć lat będzie służył, a w siódmym wyjdzie na wolność bez zapłaty”.
Wj 21,2 — przekład autora
Brzmienie jest twarde. Tekst nie mówi: „gdy zatrudnisz pracownika”, „gdy podpiszesz umowę” ani „gdy twój brat rozpocznie program oddłużeniowy”. Mówi: gdy kupisz hebrajskiego ebeda.
Jednocześnie w chwili kupna uruchamia się licznik. Właściciel może korzystać z pracy człowieka przez sześć lat, ale siódmy rok należy do wyjścia. Dług, bieda albo transakcja nie dają mu prawa do całego życia rodaka.
Biblijne prawo nie znosi niewoli.
Zakłada jej termin ważności.
Brat wystawiony na sprzedaż
Księga Wyjścia nazywa tego człowieka ebedem iwri — hebrajskim ebedem. Kim dokładnie był tutaj „Hebrajczyk”, pozostaje przedmiotem dyskusji. Słowo mogło wskazywać pochodzenie, przynależność do określonej grupy albo społeczną pozycję człowieka znajdującego się na obrzeżu wspólnoty. Księga Powtórzonego Prawa rozwiewa jednak część moralnej mgły. Mówi o „twoim bracie, Hebrajczyku albo Hebrajce”.
Człowiek nie przestaje być bratem dlatego, że bieda doprowadziła go do sprzedaży. Właściciel nie może przykleić ceny na czole rodaka i uznać, że więzy wspólnoty zostały anulowane wraz z pierwszą ratą.
„Jeżeli zostanie ci sprzedany twój brat, Hebrajczyk albo Hebrajka, i będzie ci służył sześć lat, w siódmym roku wypuścisz go od siebie wolno”.
Pwt 15,12 — przekład autora
Prawo nie pyta właściciela, czy nadal potrzebuje pracownika, czy znalazł już zastępstwo i czy siódmy rok nie wypada przypadkiem w środku żniw. Termin nie jest sugestią działu dobrych praktyk. Człowiek ma odejść.
Wolność ebeda ogranicza zysk pana.
Właśnie dlatego trzeba ją wpisać do prawa.
„Bez zapłaty” nie oznacza „bez niczego”
Księga Wyjścia mówi, że ebed wychodzi chinnam — bez zapłaty, darmo. Nie znaczy to, że przez sześć lat pracował za darmo, a na końcu właściciel może pogratulować mu rozsądnej decyzji zawodowej. Chodzi o to, że człowiek nie musi płacić okupu za odzyskanie wolności. Nie wykupuje samego siebie po raz drugi.
Księga Powtórzonego Prawa idzie dalej:
„A gdy go wypuścisz wolno, nie wypuścisz go z pustymi rękami. Hojnie obdarujesz go ze swojego stada, klepiska i tłoczni; dasz mu z tego, czym pobłogosławił cię Wiekuisty, twój Bóg. Będziesz pamiętał, że byłeś ebedem w ziemi Egiptu i że Wiekuisty, twój Bóg, wykupił cię”.
Pwt 15,13–15 — przekład autora
Wyzwolony człowiek ma otrzymać zwierzęta, zboże i wino albo oliwę — dobra pozwalające jeść, rozpocząć produkcję i przetrwać poza domem pana. Nie wychodzi jedynie z dokumentem potwierdzającym, że przez sześć lat zdobywał cenne doświadczenie w szybko rozwijającym się gospodarstwie.
Wolność kosztuje właściciela coś więcej niż utratę rąk do pracy. Ma oddać część owocu, który te ręce pomogły wytworzyć.
Tu religijna pamięć zaczyna ważyć, szeleścić ziarnem i beczeć.
Hagar dostała bukłak
Przepis o wyposażeniu na drogę stoi w ostrym kontraście do historii Hagar. Abraham był bogatym człowiekiem, posiadał stada, srebro oraz gospodarstwo zdolne wystawić trzystu osiemnastu uzbrojonych mężczyzn. Kiedy odprawiał matkę swojego pierwszego syna, dał jej chleb i bukłak wody.
Woda się skończyła.
Prawo z Księgi Powtórzonego Prawa nie pozwala właścicielowi powtórzyć tego gestu wobec hebrajskiego ebeda. Nie wystarczy otworzyć bramę i ogłosić, że od tej chwili głód jest prywatnym problemem wyzwolonego. Ma dostać realne środki życia.
Wyjście bez zasobów może być prawnie prawdziwe i ekonomicznie martwe. Człowiek jest wolny, ale nie ma ziemi, jedzenia, narzędzi ani zwierząt. Następnego ranka spotyka tę samą biedę, która sześć lat wcześniej wprowadziła go do domu pana.
Pusty worek potrafi zawrócić człowieka skuteczniej niż strażnik.
Dlatego worek nie ma być pusty.
Właściciel też potrafi liczyć
Prawo przewiduje reakcję właściciela. Człowiek może pomyśleć, że właśnie traci wyszkolonego pracownika, a dodatkowo ma mu wręczyć część stada i plonów. Księga Powtórzonego Prawa odpowiada:
„Niech to nie będzie ciężkie w twoich oczach, gdy wypuszczasz go od siebie wolno, ponieważ przez sześć lat służył ci za podwójną zapłatę najemnika”.
Pwt 15,18 — przekład autora
Szczegóły rachunku można rozumieć różnie, ale ogólny sens jest czytelny: właściciel już odniósł znaczną korzyść. Przez sześć lat otrzymywał pracę człowieka na warunkach korzystniejszych niż zwykłe zatrudnienie najemnika. Nie powinien więc zachowywać się tak, jakby zwolnienie ebeda było nagłym napadem na jego majątek.
Prawo wchodzi do głowy właściciela i wyciąga z niej kalkulator. Zanim pan zacznie opowiadać o własnym poświęceniu, ma policzyć sześć lat cudzej pracy.
Człowiek odchodzący ze stadem, ziarnem i zawartością tłoczni nie okrada właściciela. Zabiera część dobra, do którego sam przyłożył ręce.
Pan ma pamiętać, że błogosławieństwo nie spadło wyłącznie na jego stodołę.
Przyszło również w postaci pracownika.
Egipt ma pilnować kieszeni właściciela
Uzasadnieniem obowiązku nie jest wydajność gospodarcza, teoria praw naturalnych ani współczucie dla ubogiego. Prawo mówi właścicielowi: pamiętaj, że sam byłeś ebedem w Egipcie.
Pamięć narodowa zostaje włożona do prywatnego rachunku. Wyjście z Egiptu nie może pozostać opowieścią śpiewaną przy święcie, jeśli po święcie człowiek wysyła własnego ebeda za bramę z pustymi rękami. Faraon nie dawał Izraelitom kapitału na drogę. Bóg wyprowadził ich ze stadami i dobrami. Właściciel ma naśladować Wyjście, nie procedurę faraona.
To jeden z momentów, w których Biblia nie pozwala oddzielić religii od ekonomii. Człowiek może bardzo poprawnie opowiadać o przejściu przez morze, a jednocześnie tak urządzić życie rodaka, aby ten po odzyskaniu wolności musiał wrócić z powodu głodu.
Prawo pyta, co znajduje się w jego worku.
Teologia odpowiada stadem, klepiskiem i tłocznią.
Żonaty wchodzi, żonaty wychodzi
Księga Wyjścia omawia kilka wariantów wyjścia. Jeżeli ebed przyszedł samotny, ma odejść samotny. Jeżeli przyszedł z żoną, żona wychodzi razem z nim.
To proste. Człowiek nie traci małżeństwa tylko dlatego, że przez sześć lat służył w cudzym domu. Właściciel nie może zatrzymać żony, którą ebed przyprowadził ze sobą.
Problem pojawia się wtedy, gdy żonę dał mu pan.
„Jeżeli jego pan da mu żonę, a ona urodzi mu synów albo córki, żona i jej dzieci będą należały do jej pana, a on wyjdzie sam”.
Wj 21,4 — przekład autora
Siódmy rok otwiera drzwi mężczyźnie.
Jego rodzina zostaje po drugiej stronie.
Nie wiadomo, czy kobieta była niewolnicą urodzoną w domu, kupioną wcześniej czy należącą do pana z innego powodu. Wiadomo, że właściciel posiada do niej i dzieci większe prawo niż mąż oraz ojciec.
Terminowa wolność jednego człowieka nie rozrywa własności obejmującej pozostałych członków rodziny. Ebed może wyjść, ale cena wyjścia zostaje podniesiona do poziomu, którego prawo nie zapisuje w srebrze.
Ma zostawić żonę i dzieci.
Dobrowolność przy zamkniętych drzwiach
Prawo przewiduje, że ebed może odmówić wolności:
„Jeżeli ebed stanowczo powie: Kocham mojego pana, moją żonę i moje dzieci, nie wyjdę na wolność — wtedy jego pan przyprowadzi go przed Boga, następnie przyprowadzi go do drzwi albo odrzwi i przekłuje jego ucho szydłem, a on będzie mu służył na stałe”.
Wj 21,5–6 — przekład autora
Człowiek wyznaje miłość do pana, żony i dzieci. Wszystkie trzy relacje zostają umieszczone w jednym zdaniu, choć nie mają tej samej natury. Może naprawdę kochać właściciela, który przez lata traktował go dobrze. Może czuć się częścią domu i nie widzieć dla siebie miejsca poza nim.
Może również zostać dlatego, że za drzwiami czeka wolność bez żony i dzieci.
Prawo nazywa jego decyzję dobrowolną. Nie każe właścicielowi siłą zatrzymywać człowieka. Warto jednak zapytać, ile swobody pozostaje w wyborze, którego druga opcja brzmi: odejdź sam i zostaw rodzinę jako własność pana.
Zgoda istnieje.
Warunki zgody zostały urządzone przez właściciela.
Gdzieś pomiędzy wierszami jest też możliwość, że niewolnik wyjdzie sam, a następnie z worka wyciągnie część teologii i wykupi rodzinę. Hebrajczyk wie, że żona nie jest zabawką, którą można porzucić, ale że mąż łączy się z nią w jedno ciało. Przymusu nie ma. Szansa jest.
Szydło zamiast podpisu
Decyzja zostaje publicznie potwierdzona przy drzwiach albo odrzwiach domu. W zależności od sposobu rozumienia słowa elohim pan prowadzi ebeda przed Boga albo przed sędziów reprezentujących porządek prawny. Następnie przekłuwa mu ucho szydłem.
Szydło jest kiepskim długopisem, ale umowę utrwala wyjątkowo skutecznie.
Ucho może symbolizować posłuszeństwo — człowiek słyszy głos pana i zobowiązuje się go wykonywać. Drzwi są natomiast miejscem szczególnie wymownym. To przez nie ebed mógłby wyjść w siódmym roku. Właśnie tam jego ciało otrzymuje znak, że zostaje.
Nie należy dopisywać symboliki, której tekst sam nie wyjaśnia. Scena i bez tego jest wystarczająco mocna: prawo wolności doprowadza człowieka do progu, po czym pozwala mu wybrać trwałą służbę, jeżeli nie chce stracić rodziny.
Formuła mówi o służbie le-olam — na stałe, na zawsze albo przez czas nieokreślony. Jak odnosi się to do późniejszego roku jubileuszowego, pozostaje przedmiotem sporów. W samej scenie intencja jest jasna: zwykły siódmy rok nie otworzy tych drzwi ponownie.
Człowiek wybrał dom pana.
Najpierw pan umieścił w nim wszystko, co człowiek kochał.
Dobry pan nie usuwa problemu
Możliwe, że właściciel traktował ebeda uczciwie. Zapewniał mu bezpieczeństwo, jedzenie, miejsce w domu i żonę. Człowiek mógł naprawdę nie chcieć opuszczać gospodarstwa, zwłaszcza jeśli poza nim nie czekała ziemia, rodzina pochodzenia ani pewne źródło utrzymania.
Prawo nie opisuje wyłącznie potwora zmuszającego człowieka do pozostania. Opisuje system, w którym dobry pan może stać się argumentem przeciw wolności.
„Po co odchodzić? Tutaj masz dom, rodzinę i bezpieczeństwo”. Zdanie może być szczere. Może nawet być prawdziwe. Nadal wypowiada je człowiek posiadający żonę i dzieci rozmówcy. Dobroć pana ma znaczenie dla jakości życia ebeda. Nie zmienia jednak tego, kto posiada drzwi.
A jeśli sprzedano córkę?
Zaraz po prawie dotyczącym hebrajskiego ebeda Księga Wyjścia przechodzi do innej sytuacji:
„A jeżeli ktoś sprzeda swoją córkę jako amah, nie wyjdzie ona tak, jak wychodzą ebedzi”.
Wj 21,7 — przekład autora
Zdanie brzmi jak natychmiastowe odebranie kobiecie wolności przyznanej mężczyźnie. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Opisywana córka nie trafia do domu wyłącznie jako pracownica służąca przez sześć lat. Tekst zakłada układ związany z małżeństwem albo przyszłym małżeństwem z właścicielem lub jego synem.
Nie znaczy to, że przestaje być sprzedaną dziewczyną. Ojciec może przekazać córkę za pieniądze, a jej przyszłość zależy od decyzji mężczyzn. Prawo nie opisuje romantycznych zaręczyn przy źródle. Próbuje uregulować los kobiety umieszczonej w domu pana z zamiarem włączenia jej do rodziny.
Jeżeli właściciel przeznaczył ją dla siebie, a później jej nie chce, ma pozwolić na wykupienie. Nie wolno mu sprzedać jej cudzoziemcom, ponieważ postąpił wobec niej nielojalnie. Jeżeli przeznaczył ją dla syna, ma traktować ją jak córkę. Jeżeli syn weźmie inną kobietę, nie może odebrać pierwszej żywności, odzieży ani praw małżeńskich. Gdy nie zapewni tych trzech rzeczy, kobieta wychodzi wolna bez zapłaty.
Prawo buduje realną ochronę.
Najpierw jednak pozwala ojcu sprzedać córkę.
Trzy rzeczy, których nie wolno odebrać
Żywność, odzież i prawa małżeńskie są podstawą zabezpieczenia amah. Znaczenie ostatniego hebrajskiego określenia bywa dyskutowane, ale tradycyjnie rozumie się je jako pożycie albo należne prawa małżeńskie. Mężczyzna nie może wziąć kolejnej żony, a poprzednią przesunąć do kąta domu, gdzie będzie pracowała bez utrzymania i pozycji.
Jeżeli odbiera jej podstawowe prawa, traci prawo do niej.
To ważny mechanizm. Wyjście kobiety nie zależy wyłącznie od upływu sześciu lat, lecz od niewykonania zobowiązań przez mężczyznę. Prawo nie traktuje jej identycznie jak męskiego ebeda, ponieważ przewiduje dla niej inne miejsce w strukturze domu.
Może to chronić ją przed wyrzuceniem bez środków. Może również zamknąć ją w relacji, której sama nie wybrała. Oba zdania są prawdziwe.
Starożytne prawo nie przechodzi egzaminu z równouprawnienia. Jednocześnie nie zostawia kobiety całkowicie na łasce człowieka, który ją kupił. Próbuje przybić kilka desek ochronnych wewnątrz domu, którego fundamentu jeszcze nie podważa.
Nie traktuj brata jak niewolnika
Księga Kapłańska przedstawia kolejną wersję prawa. Jeżeli Izraelita zubożeje i sprzeda się rodakowi, nie powinien być traktowany jak zwykły niewolnik:
„Nie będziesz nakładał na niego niewolniczej pracy. Będzie u ciebie jak najemnik i osadnik; będzie ci służył aż do roku jubileuszowego. Wtedy odejdzie od ciebie — on oraz jego dzieci z nim — i wróci do swojej rodziny”.
Kpł 25,39–41 — przekład autora
Tekst nie przestaje mówić o sprzedaży człowieka. Zmienia jednak sposób, w jaki właściciel ma rozumieć swoją władzę. Zubożały brat nie jest towarem na zawsze. Ma być traktowany jak najemnik albo osadnik, nie jak niewolnik poddany bezwzględnej pracy.
Uzasadnienie pojawiło się już wcześniej:
„Oni są moimi ebedami, których wyprowadziłem z ziemi Egiptu; nie będą sprzedawani tak, jak sprzedaje się niewolników”.
Kpł 25,42 — przekład autora
Izraelita należy do Boga, dlatego drugi Izraelita nie może posiadać go bez granic. Boska własność nie usuwa słowa ebed. Stawia zakaz małemu faraonowi, który mógłby uznać biedę sąsiada za okazję inwestycyjną.
Człowiek może kupić jego pracę.
Nie może kupić całej jego przyszłości.
Rok siódmy i rok pięćdziesiąty
Prawo tworzy kilka zegarów wolności. Księga Wyjścia i Księga Powtórzonego Prawa mówią o sześciu latach służby i wyjściu w siódmym. Księga Kapłańska umieszcza zależnego Izraelitę również w rytmie jubileuszu, kiedy ziemia wraca do rodów, a ludzie do swoich rodzin.
Nie wszystkie przepisy układają się w jeden prosty regulamin napisany tego samego dnia przez jednego urzędnika. Odzwierciedlają różne sytuacje, tradycje prawne i sposoby ograniczania zależności. Wspólny kierunek jest jednak widoczny: ubóstwo nie powinno pozwolić bogatemu przejąć rodaka oraz jego potomstwa na zawsze.
Niewola ma zegar. Własność ma granicę. Rodzina ma zostać odzyskana.
Prawo wie, że historia gospodarcza potrafi ustawić człowieka na dole szybciej, niż on sam zdoła zrozumieć, co podpisał. Dlatego wyjście nie zależy wyłącznie od dobrej woli właściciela.
Gdyby zależało, siódmy rok miałby zadziwiającą skłonność do niewystępowania w kalendarzu.
Prawo lepsze od właściciela
Można odnieść wrażenie, że wystarczy zapisać termin i worek na drogę, a problem zostaje rozwiązany. Biblia sama zniszczy później to złudzenie.
Jeremiasz opisze mieszkańców Jerozolimy, którzy podczas oblężenia wypuszczą hebrajskich niewolników, a następnie zmienią zdanie, sprowadzą ich z powrotem i ponownie podporządkują. Najpierw ogłoszą wolność. Później odkryją, że wolny człowiek przestał wykonywać pracę, którą ktoś zdążył uznać za naturalną część własnego domu.
Prawo może otworzyć drzwi.
Właściciel może stanąć w nich chwilę później.
Do tej historii wrócimy, ponieważ pokazuje coś istotnego: ludzie potrafią zaakceptować wolność podwładnych w czasie religijnego uniesienia, politycznego zagrożenia albo zbiorowej deklaracji. Trudniejszy jest następny poranek, kiedy trzeba samodzielnie wykonać pracę, którą dotąd robił ktoś pozbawiony prawa odmowy.
Wyzwolenie brzmi pięknie na placu.
W kuchni zaczyna kosztować.
Czy hebrajski ebed był pracownikiem kontraktowym?
Niektórzy obrońcy Biblii opisują hebrajskiego ebeda jako pracownika kontraktowego odbywającego sześcioletni okres zatrudnienia. Rzeczywiście, jego pozycja różniła się od dziedzicznego niewolnika plantacyjnego. Miał termin wyjścia, ochronę szabatu, prawo do wyposażenia i status brata, którego bieda nie mogła oddać właścicielowi na zawsze.
Słowo „pracownik” ukrywa jednak zbyt wiele.
Człowieka można kupić. Pan może dać mu żonę, a następnie zatrzymać ją i dzieci. Wyjście nie zawsze obejmuje rodzinę. Znakiem trwałej służby jest przekłute ucho, nie podpis pracownika pod umową przechowywaną w dwóch egzemplarzach.
To nie jest niewolnictwo atlantyckie.
To również nie jest zwykły etat.
Hebrajski ebed znajduje się pomiędzy: może być dłużnikiem, ubogim rodakiem, człowiekiem sprzedanym przez rodzinę albo osobą, której praca została przejęta na określony czas. Prawo daje mu wyjście, ale nadal uznaje, że przez sześć lat drugi człowiek może go kupić i nazywać swoim.
Nie trzeba wybielać tego systemu, aby zauważyć, że nakładał właścicielowi realne ograniczenia.
Nie trzeba też nazywać go plantacją, aby uznać, że człowiek nie był wolny.
Wolność wymaga czegoś więcej niż otwartych drzwi
Sześć lat i siódmy rok tworzą granicę władzy właściciela. Stado, klepisko i tłocznia dodają do tej granicy możliwość przeżycia. Prawo rozumie, że człowiek bez środków może szybko sprzedać się ponownie, nawet jeśli poprzednie wyzwolenie przeprowadzono zgodnie z każdym przepisem.
Dlatego wolność ma dwa elementy. Pierwszy brzmi: możesz odejść. Drugi: masz z czym odejść.
Brak pierwszego tworzy niewolę. Brak drugiego może szybko sprowadzić człowieka z powrotem pod cudzą władzę. Otwarta brama nie nakarmi dzieci, nie obsieje pola i nie naleje wina do pustego naczynia.
Wolność prawna jest prawdziwa.
Pełny żołądek pomaga jej przetrwać do rana.
Siódmy rok nie dla każdego
Na końcu pozostaje pytanie, którego prawo samo jeszcze nie wypowiedziało głośno. Kogo dokładnie obejmuje licznik sześciu lat?
Odpowiedź brzmi: hebrajskiego ebeda, brata albo siostrę należących do wspólnoty. Wobec nich pamięć Egiptu ma uruchomić termin wyjścia, ochronę oraz worek na drogę.
W następnym rozdziale pojawi się człowiek kupiony z innego narodu. Jego zegar nie zacznie odliczać sześciu lat. Nie zostanie nazwany bratem. Nie otrzyma automatycznego siódmego roku.
Prawo, które przed chwilą wyglądało jak tama postawiona własności człowieka, zostawi obok przejście wystarczająco szerokie, aby właściciel przeprowadził nim cudzoziemca razem z jego dziećmi.
Siódmy rok otwiera drzwi.
Najpierw sprawdza pochodzenie człowieka stojącego przed progiem.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Cześć, nie wiem na jakim etapie aktualnie jesteś w szukaniu wspólnoty. Może warto zainteresować się Kościołem Boży w Gdańsku (https://www.facebook.com/profile.php?id=61554200060524)?…