O owocu pierwszy raz czytamy w najstarszej księdze Pisma Świętego, czyli w Genesis – Księdze Rodzaju. Pierwsze rozumne zwierzęta zjadły szczególny owoc z drzewa. Wbrew obrazowi popkultury nie wiadomo czy było to jabłko, czy banan, czy wisienka. Dzisiaj rozmyślać będę, drogi Czytelniku, o jakich owocach dokładnie jest mowa w Biblii.
Nie jest istotne jaki dokładnie gatunkowo owoc zjedli pierwsi ludzie. Ważne jest to, że był to jedyny (jedyny!) pokarm i jedyna czynność, jaką zabronił Adamowi i Ewie robić Bóg. Nie musiało to być jedzenie. Bóg mógł zabronić robić im 11 pompek. 10 i 12 możecie robić, ale nigdy 11. Złamanie zakazu otwiera nowy rozdział w historii wszechświata. Bunt duszy (ciała, w którym żyje duch) przeciwko Bogu. Bunt samego ducha (pneuma) już odbył się wcześniej. Tchórzliwy, wredny, śmierdzący szatanek zbuntował się jako duch już dużo wcześniej.
Po owocach ich poznacie
Temat owocu z Księgi Rodzaju już pozostawię. Chciałbym zastanowić się nad stwierdzeniem z Nowego Testamentu “Po owocach ich poznacie”.
Poznacie ich po ich owocach. Czy zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje piękne owoce, ale bezużyteczne drzewo wydaje złe owoce. Dobre drzewo nie jest w stanie wydawać złych owoców ani bezużyteczne drzewo wydawać pięknych owoców.
Mateusza 7:16-18
David Wilkerson, przed którego autorytetem przestrzegam w kazanku pt. David Wilkerson – Chrześcijański Bożek, wydał ogromne jak arbuzy owoce. Jego chora nauka jest filarem wiary dla wielu chrześcijan. Gość wymyślił stosowaną powszechnie do dzisiaj metodę 10 kroków – system leczenia uzależnień.
Czy jak ktoś wynajdzie lekarstwo na raka, będzie to świadczyć, że jest chrześcijaninem, którego mamy rozpoznać właśnie po “tych” owocach? Może wszyscy powinniśmy udać się na psychologię lub medycynę, by ratować świat?
Niech wasza lewa ręka nie wie co robi prawa
Gdybym poznał prawdziwego chrześcijanina, który żyje z całego serca i duszy swojej dla ubogich, ciężko byłoby mi się dowiedzieć o jego dobroczynności. Prawdziwy chrześcijanin nie chwali się swoimi dobrymi uczynkami, a nawet skrzętnie je ukrywa, by nie odebrać sobie nagrody przez ten świat.
Dlatego, gdybyś czynił jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w bóżnicach i na ulicach, aby byli chwaleni przez ludzi; zaprawdę powiadam wam, odbierają swoją zapłatę. Strzeżcie się, abyście waszej jałmużny nie czynili przed ludźmi dlatego, byście przez nich byli widziani; inaczej nie macie zapłaty u waszego Ojca, który jest w niebiosach.
Ewangelia Mateusza 6:1-2
Wilkerson wydał bestsellerową autobiografię, w której raczej nie ukrywał swoich owoców, ale je reklamował. Wygenerował tym samym swój międzynarodowy, żywy do dzisiaj, również u nas kult swojego własnego nazwiska. Uważam więc, że owoce to nie uczynki, bo po tych, prawdziwego naśladowcy Jezusa, nie łatwo powinno się rozpoznać.
Co to znaczy, że po owocach ich poznamy, jeśli nie chodzi o uczynki? Bo przecież jak poznać chrześcijanina po uczynkach, kiedy uczynki są zupełnie nie związane z istotą chrześcijanina?
Wszyscy staliśmy się jak nieczyści, a wszystkie nasze dobre czyny są jak zużyta podpaska. Wszyscy opadliśmy jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wiatr.
Izajasza 64:5-6
Ja tutaj zaznaczę, że dobre uczynki są w oczach Boga jak, mówiąc delikatnie, śmierdząca szmata. Co dopiero złe uczynki? Może złe uczynki śmierdzą podobnie lub mniej, bo przynajmniej nimi się nie szczycimy.
Zapytałem moją lubą co to znaczy, że coś jest jak stara podpaska. No nie powtórzę tego. Dość niesmaczna wiedza. Nie dziwię się trochę czemu w większości przekładów jest to ocenzurowane, choć sam kocham Biblię również za jej bezpośredniość i mocne obrazy.
Poznając człowieka, nawet nie mówię, że świeżo, ale na dłuższą metę, nie osądzimy go z uczynków. Jeśli będzie się nam chwalił lub podrzucał w inny sposób informacje o swojej dobrotliwości, nie będzie to raczej prawdziwy chrześcijanin, bo taki charakteryzuje się tym, że bardziej wyznaje swoje grzechy niż kryje swój wizerunek za jakąś filantropią.
Jeśli mamy poznawać ludzi po ich owocach w postaci uczynków to mamy Owsiaka, Chajzera, Gatesa i całą plejadę celebrytów. Oni zrobili chyba więcej dobrych uczynków niż sam Bóg.
Owoce świętego ducha
Do sedna. Co więc oznacza, że po owocach ich poznamy? Na to pytanie odpowiada nam Biblia moim zdaniem bardzo wyraźnie. Czym są owoce ducha świętego? Czy są to uczynki? No nie. Owoce ducha świętego są wymienione tutaj:
Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciw takim nie ma Prawa.
Galacjan 5:22-23
Poznamy więc braci i siostry po tym, że są łagodni, cierpliwi, życzliwi, kochani. Nie mamy wszczynać śledztwa badając, czy bracia i siostry płacą podatki i udzielają się charytatywnie. To się czuje, to się widzi, kiedy się kogoś poznaje. Takie owoce jesteśmy w stanie zobaczyć.
O dziwo, z mojego subiektywnego doświadczenia, wielu ludzi, którzy wcale nie afiszują się jako chrześcijanie, wydają się charakteryzować owymi owocami ducha świętego. Może nie są to ludzie, którzy kochają (agape) Jezusa, ale na pewno go lubią (fileo). Tacy są ziarnem zasianym i wyzwaniem dla nas, chrześcijan, którzy już przyjęli ułaskawiający list.
Niech Moc będzie z Wami!
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Co o tym myślisz?
Jeśli spodobał Ci się ten referat i pobudził Cię do przemyśleń, podziel się tym w komentarzu lub pisząc do mnie. Jeśli dzięki temu artykułowi udało Ci się spojrzeć na tą kwestię z innej perspektywy to spełnił on zamierzony cel. Jeśli po lekturze skłaniasz się do zmiany swoich poglądów lub utwierdziłeś się w swoich przemyśleniach, które są sprzeczne z moimi to również chwała Bogu. Pomóż i mi znaleźć prawdę, dzieląc się ze mną i innymi czytelnikami swoimi argumentami na ten temat.