Pierwsze kazanko w nowym roku poświęcę słowu, które sięga swym znaczeniem absolutnego początku. Jan rozpoczyna swoją Ewangelię parafrazując pierwszą księgę Biblii pisząc, że na początku był… logos. Co oznacza użyte przez Jana słowo możesz przeczytać sięgając do słownika PWN, gdyż język polski w całości adoptował ten termin wymyślony przez greckich filozofów i to całkowicie niezmiennie w pisowni, brzmieniu i znaczeniu. Pomimo to, tłumacze biblijni przeinaczają naukę Jana w taki sposób:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
Ewangelia Jana 1:1
Na początku było coś, a Bogiem było coś brzmiałoby sensowniej, niż to, że na początku był “znak językowy mający jakieś znaczenie” (definicja PWN). W oryginale jednak Jan nie mówi, że na początku był jakiś zbiór liter ani tajemnicze coś, ale naucza o logosie – racjonalnej próbie opisania Boga.
Połączenie myśli pogańskiej i hebrajskiej
Wg mnie, najbardziej historycznie spektakularne zderzenie myśli hebrajskiej z filozofią grecką miało miejsce na Areopagu, czyli w jednym z najważniejszych ateńskich trybunałów, instytucji sądowo-politycznej, którą można porównać do senatu. Wydarzenie to nastąpiło w okresie, gdy filozofia grecka osiągnęła pełnię swojego klasycznego rozwoju. Choć, jak czytamy, Pawła na Areopagu w sumie wyśmiano to w kolejnych stuleciach dalsze kształtowanie filozofii w świecie zachodnim znalazło się przede wszystkim w rękach autorów chrześcijańskich, zwłaszcza tradycji scholastycznej.
Paweł zatem pozostał w Atenach. (…) Widok miasta pogrążonego w bałwochwalstwie wprawił go w stan duchowego wzburzenia. Rozprawiał więc w synagodze z Żydami, dyskutował z innymi pobożnymi osobami i codziennie, na rynku, rozmawiał z tymi, którzy się tam akurat znaleźli. W czasie tych rozmów ścierali się z nim niektórzy filozofowie epikurejscy i stoiccy. Jedni mówili: Cóż to chce nam powiedzieć ta papuga? Drudzy zaś: Zdaje się, że głosi obce bóstwa. Głosił im bowiem dobrą nowinę o Jezusie i zmartwychwstaniu. Wzięli go więc i zaprowadzili na Areopag. Tam zapytali: Czy możesz nam wyjaśnić, cóż to za nową naukę głosisz? Wkładasz nam do uszu jakieś nowe poglądy. Chcielibyśmy wiedzieć, o co właściwie chodzi. Bo sami Ateńczycy, podobnie jak mieszkający tam cudzoziemcy, niczemu innemu nie poświęcali tyle czasu, co opowiadaniu lub słuchaniu najświeższych nowin. Paweł stanął więc na środku Areopagu i powiedział: Ateńczycy! Widzę, że w swej religijności jesteście bardzo przezorni. Przechodząc bowiem i przyglądając się waszym świętościom, znalazłem również ołtarz z napisem: Nieznanemu Bogu. To zatem, co wy czcicie, a czego nie znacie, ja wam głoszę. Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych rękami. Nie służy Mu się też za pomocą rąk, jak gdyby czegoś potrzebował. Przeciwnie, to właśnie On daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko. Z jednego też wyprowadził każdy naród ludzki, by zamieszkiwał oblicze całej ziemi, a wszystkim tym narodom ustalił czas i granice zamieszkania, aby szukały Boga, czy Go może nie wyczują albo nie odnajdą, chociaż nie jest On daleki od nikogo z nas. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak to niektórzy z waszych poetów wyrazili: Bo z Jego rodu jesteśmy. Jako pochodzący z rodu Bożego nie powinniśmy zatem sądzić, że Boski byt przypomina złoto, srebro, kamień, wytwór sztuki lub myśli ludzkiej. Pominąwszy więc czasy niewiedzy, Bóg wzywa teraz wszędzie wszystkich ludzi, aby się opamiętali, ponieważ wyznaczył też dzień, w którym sprawiedliwie osądzi zamieszkały świat. Sędzią będzie Człowiek, którego On ustanowił, a dowód na to przedstawił wszystkim, gdy wzbudził Go z martwych. Kiedy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni zaczęli szydzić, a drudzy powiedzieli: O tym nam opowiesz przy innej okazji. W ten sposób Paweł opuścił ich grono. Niektórzy jednak przyłączyli się do niego i uwierzyli. Wśród nich był Dionizy Areopagita oraz kobieta imieniem Damaris.
Dzieje Apostolskie 17:16-34
Logos
Kolejne zderzenie myśli hebrajskiej i greckiej pojawia się w prologu Jana, który zaczyna swoją Ewangelię od parafrazy Księgi Rodzaju, posługując się narzędziem zbudowanym przez greckich naukowców, a mianowicie logosem. To pojęcie, które jest dla mnie dziełem uwieńczającym całą tradycję filozofii, okazuje się opisywać prawdę, która zapisana jest na początku najstarszej księgi ludzkości – Genesis.
Ty, Drogi Czytelniku, znasz poniższy cytat zapewne w wersji, gdzie “logos” tłumaczy się jako “Słowo”: “Na początku było Słowo”. Nie bez powodu tłumaczy się je z dużej litery, bo pojęcie “słowo” nie jest fortunnym użyciem. W polskim słowniku od dawna znajduje się “logos”, który ma identyczną konotację, co właśnie użyte przez Jana słowo. Nie trzeba więc go tłumaczyć, ani nawet się nie da, bo nie istnieje żaden synonim słowa “logos”. Przeinacza się oryginalny przekaz Jana jedynie przez tradycję, niestety psując go bardzo. Psując… Właściwie pozbawiając go całkowicie sensu.
Na początku był logos, a logos był u Boga i Bogiem był logos. On był na początku u Boga. Wszystko przez niego się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało. A ta światłość świeci w ciemności, ale ciemność jej nie ogarnęła. Był człowiek posłany od Boga, któremu na imię było Jan. Przyszedł on na świadectwo, aby świadczyć o tej światłości, by wszyscy przez niego uwierzyli. Nie był on tą światłością, ale przyszedł , aby świadczyć o tej światłości. Ten był tą prawdziwą światłością, która oświeca każdego człowieka przychodzącego na świat. Był na świecie, a świat został przez niego stworzony, ale świat go nie poznał. Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. Lecz wszystkim tym, którzy go przyjęli, dał moc, aby się stali synami Bożymi, to jest tym, którzy wierzą w jego imię; Którzy są narodzeni nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli mężczyzny, ale z Boga. A ten logos stał się ciałem i mieszkał wśród nas (i widzieliśmy jego chwałę, chwałę jako jednorodzonego od Ojca), pełne łaski i prawdy. Jan świadczył o nim i wołał: To był ten, o którym mówiłem: Ten, który po mnie przychodzi, uprzedził mnie, bo wcześniej był niż ja. A z jego pełni my wszyscy otrzymaliśmy i łaskę za łaskę. Prawo bowiem zostało dane przez Mojżesza, a łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Syn, który jest w łonie Ojca, on nam o nim opowiedział.
Jana 1:1-3,5-18
Logos jest pojęciem wymyślonym przez greckich filozofów i w takim znaczeniu używa go Jan, pisząc te słowa po grecku. Jan nie ma na myśli jakiegoś narzędzia gramatycznego, jakim jest “słowo”, ale mówi o odwiecznym rozumie, który panuje nad światem.
Parafianin za głupi
Tradycja przekładów i nauczania, która chroni czytelnika Biblii przed samodzielnym myśleniem na pewno nie ma źródła w samej Biblii, która zachęca do słuchania ze zrozumieniem i stymuluje do myślenia pięknymi zagadkami.
Może za przeinaczonymi przekładami nie stoją sami tłumacze, ale ich pracodawcy, czyli kler czy inni przewodnicy religijni? Czy księżą i pastorzy boją się, że jak ktoś przeczyta “logos”, a nie będzie znał tego pojęcia, zwróci się do poszukiwania wiedzy do źródła, czyli greckiej (pogańskiej) filozofii? Czemu? Bo czyha na tego parafianina, niezdolnego do myślenia, samo niebezpieczeństwo w postaci wiedzy?
Jan używa terminu “logos” właśnie w tym celu, by odnieść się do wypracowanych przez Greków podstaw, by przemówić do człowieka obytego z filozofią, a w przeciwnym wypadku odesłać go do nadrobienia zaległości. Według Jana, jako uczniowie Chrystusa, w obiektywnej myśli greckiej powinniśmy szukać dopełnienia koncepcji Boga zawartej w Księdze Rodzaju i szerzej opisanej później przez proroków.
Poganie to my
Opis stworzenia świata, który parafrazuje Jan jest tak samo pogański jak filozofia grecka. Księga Rodzaju to spisane opowieści ludzi, którzy żyli jeszcze przed pojawieniem się jakiejkolwiek religii, o czym szerzej napisałem w kazanku Biblia – dziedzictwo rodzaju ludzkiego. Sami poganie w Biblii nie mają negatywnego znaczenia, co wyjaśniam we wpisie Poganie – ci religijni i rodzimowiercy. Wbrew powszechnej opinii, Biblia jest dziełem napisanym głównie przez pogan do pogan.
Nauka Chrystusa
Jan jest ulubionym ewangelistą chyba każdego sympatyka filozofii, bo wypowiada się precyzyjnie i ściśle. To ciekawe, że filozofia, która uchodzi w świecie nauki za nieścisłą, ogólną, a nauka Chrystusa za romantyczną i metaforyczną, w sferze rozmyślań o Bogu przyjmują przeciwne wektory. Filozofia okazuje się wiedzą, która z mgły mitów wyłania wyraźne kontury prawdy i daje konkretne, ścisłe ramy, w których można rozmawiać o rzeczywistości. Tego ludzkości nie daje żadna tzw. “nauka ścisła”. Nauka zawarta w Biblii, jak stara się dowodzić między innymi Jan w swojej Ewangelii, daje jeszcze wyraźniejsze światło na rzeczywistość.
Myśliciele kontra mity
Parmenides nauczał, że nie można mówić o bycie o czymś, co może przestać istnieć. Nie mógł wiedzieć, że wieki wcześniej Żydzi stwierdzili, że istnieje tylko Bóg, i że on jest istnieniem samym w sobie (stąd imię – Jahwe – Ten, Który Istnieje, Wiekuisty). Uwzględnili to nawet w swojej gramatyce. Tłumacząc słowo w słowo hebrajskie zdania, brzmią one tak: Ja wojownik, on rolnik z pominięciem “jestem/jest”.
Xenofanes nauczał, że Bóg nie może przypominać żadnego ludzkiego wyobrażenia, komentując rzeźbione i lepione bałwany, przed którymi Grecy klękali, do których się modlili. Nie mógł wiedzieć, że Mojżesz wieki wcześniej zniszczył złotego cielca stanowczo zakazując swoim ludziom takiej głupoty.
Po nitce do kłębka filozofowie wykształcili pojęcie logosu, które zaadoptowały wszystkie szkoły operując nim, by wyjaśnić kim jest Bóg. Wiem, że epikurejczycy i stoicy termin ten używali w swoim systemie, pomimo, że nie nauczali o żadnym Bogu, ale Jan używa logosu w taki sposób, że wiemy jakie ścieżki filozofii rozwija. Wiemy, że Jan mówi o logosie, jako o rozumnej, odwiecznej zasadzie rządzącej kosmosem w rozumieniu stoickim, czy też platonicznym, mocno te pojęcie precyzując i wzbogacając.
Tradycja fałszerzem Biblii
Tradycja przeinacza użyte przez Jana słowo “logos”, zastępując je jakimś płytkim, technicznym terminem lingwistycznym, czyli słowem “słowo”. Ci sami tłumacze, którzy konsekwentnie przeinaczają przekaz Jana zastępując “logos” słowem “słowo”, nigdy nie przełożyli by podobnie tekstów filozoficznych z tamtego, czy wcześniejszego okresu, zachowując oryginalnie użyty przez autora termin.
W nurcie tradycji we wszystkich kazaniach, które cytowały początek Ewangelii Jana jakie słyszałem, czytano: “na początku było słowo”, nauczając tym samym, że Jezus jest wyrazem, zbiorem liter, zaklęciem… Równie dobrze można by nauczać, że Jezus jest czajnikiem i wcale nie przesadzam. Absurd, który jest wynikiem przeinaczenia słów Jana jest rzeczywiście tak duży i to w kontraście do oryginalnego przesłania, które jest filozoficznie precyzyjne.
Jan nie używa jakiejś mętnej metafory, nie sięga po romantyczną poezję, ale parafrazując najstarszą księgę ludzkości, aktualizuje jej przekaz, posługując się nowoczesnym, naukowym terminem, by wyjaśnić naukę biblijną, pokazując tym samym ponadczasowość myśli hebrajskiej, która przetrwała próbę czasu i starcie z klasyczną filozofią.
Ze względu na religijną stronę chrześcijaństwa, wcale nie dziwię się ludziom, którzy uciekają od rozmowy o Biblii, gdyż spodziewają się kolejny raz słuchać, że Bóg jest czajnikiem. Niestety w przekładach, które usuwają “logos” na rzecz “słowa”, Jan bredzi tak, że czytać się tego nie da. Całe szczęście z kontekstu wynika coś innego, niż to, że Jezus jest jakimś słowem, więc nie mamy jeszcze powszechnego kultu filologów.
Jezus jest tylko pustym słowem
Logos jest bardzo ważnym terminem w filozofii greckiej, który oddzielał naukę od mitów (mythos). Starożytna Grecja była zniewolona przez religię podobnie, jak współczesne społeczeństwa. Za obrazę greckich bogów było się ściganym przez system sprawiedliwości, dlatego filozofowie często wypowiadają się o nich z ostrożnością. Myśliciele jednak konsekwentnie dążyli do oczyszczenia społeczeństwa z mitów na rzecz racjonalnej nauki i otwartej dyskusji bez tabu i religijnych barier.
Jak pokazują współczesne wydarzenia, walka dalej trwa. Książki, szczególnie przekłady Biblii, pełne słów (tych Słów?) bywają otaczane fanatyczną czcią. Pewnego razu w Gdyni pewien lokalny artysta rozdawał ze sceny jeden z egzemplarzy Biblii, wyrywając z niego kartki i twardo zachęcając do ich spożywania. Spowodowało to obrazę bliżej nie określonych uczuć religijnych u “chrześcijan”, którzy nawet nie uczestniczyli w przedstawieniu i uruchomili oni aparat państwowy do ścigania muzyka za rzekomą profanację. Brak wyrozumiałości, miłości i życzliwości owych religijnych chrześcijan pokazuje, że w ich głowach Jezus rzeczywiście jest tylko pustym słowem.
Bonus
Bardzo podobna w swym absurdzie nauka religii chrześcijańskiej (z którą biblijny, niereligijny chrześcijanin nie ma nic wspólnego) jest związana z Bogiem w trzech Osobach. Osoba w języku polskim jest synonimem człowieka. Wychodzi więc na to, że księża i pastorzy wbrew wszelkiej logice nauczają, że Bóg jest trzema ludźmi. Przynajmniej taki jest wynik tego, co jak mantrę powtarzają, choć sami w to nie wierzą. Kiedy ktoś zauważa, że nie da się tego zrozumieć, bo to nie ma sensu, twierdzą, że to kolejny dogmat, czyli coś, czego nie da się pojąć, ale trzeba w to wierzyć, bo inaczej trafi się do piekła.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Pingback: Niepodważalny dowód na istnienie Boga - blog o Biblii bez religii