Szukanie Boga po omacku
W dziejach ludzkości greccy filozofowie byli swoistymi kosmonautami, którzy spenetrowali granice ludzkiego poznania. Dotarli do wieka skrzyni, w której wydajemy się być zamknięci. Poza te ściany nie jesteśmy w stanie wyjrzeć, bo ograniczają nas zmysły. Dobra Nowina dowodzi jednak, że to wcale nie jest, jakby się wydawało, trumna, ale inkubator. Przynajmniej dla tych, którzy są życiem zainteresowani.
Grecja – warunki do rozwoju filozofii
Grecja wykształciła cywilizację, która przez wieki gwarantowała swoim obywatelom relatywnie stabilny spokój, rozwój i dobrobyt. We mgle historii można się kłócić, czy zapalnikiem powstania matki wszystkich nauk, czyli filozofii, była właśnie ta obfitość i płynąca z niej nuda, czy coś innego. Na pewno jednak greccy myśliciele mieli sprzyjające warunki do rozwoju swoich szkół – społeczne, kulturalne, polityczne i gospodarcze.
Izrael w chaosie dziejów
Kiedy Tales z Miletu – uchodzący za pierwszego filozofa – zastanawiał się nad zasadą (arche), Żydzi po raz kolejny wojowali sami ze sobą. Przez kolejne wieki, kiedy w budującej kolonie Grecji rozkwitała filozofia, Żydzi pomału rozpadali się jako państwo. Ostatecznie wylądowali pod brutalną okupacją Rzymu.
Najdłuższy okres spokoju w całej swojej historii starotestamentowi Żydzi przeżyli podczas panowania króla Salomona, który trwał około 40 lat. Niewola, upadek, odbudowa, wojny domowe i międzynarodowe… W takich warunkach narodziła się Dobra Nowina.
Technologiczne zapóźnienie Izraela
Pierwsze pięć biblijnych ksiąg spisanych zostało za Mojżesza. Były to czasy, kiedy Żydzi byli koczowniczym ludem na pustkowiu. Kilka wieków później wybrali króla, ponieważ wszystkie inne narody już takiego miały. W Izraelu nie było ani jednego kowala, a armia Izraela nie posiadała koni. W starciu z Filistynami tylko Saul (król) i jego syn posiadali miecze, tym czasem Filistyni mieli rydwany, zbroje i byli uzbrojeni po pachy.
Izrael był zawsze technologicznie zacofany, nawet w złotym okresie panowania Salomona. Kiedy obfitowali we wszelkie bogactwa, nie wyróżniali się rozwojem struktur politycznych ani administracyjnych.
Kultura słowa
Zaawansowaną technologią Izrael wyróżniał się w dziedzinie kopiowania zwojów, ale używali jej głównie do pism religijnych, a nie do literatury, czy innych dzieł kulturalnych, czy naukowych. Elementem tej technologii był ich język. Do dziś jest on unikatowy i wyjątkowo precyzyjny, idealnie nadający się do przekazu myśli hebrajskiej. Przekaz zakodowany jest nawet w poszczególnych literach i gramatyce, o czym szerzej wspominam w “Ja jestem, ale kim?“
Poezja jako fenomen
Wyjątkowym osiągnięciem Izraela jest też ich poezja. Wymyślili psalmy, które rymują się nie fonetycznie ani gramatycznie, ale wartością przekazu. Dzięki temu pieśni biblijne mogą być tłumaczone na wszystkie języki bez utraty walorów estetycznych ani merytorycznych. Żydzi jednak nie mogli wiedzieć, że ich poezja będzie tłumaczona na inne języki, gdyż byli raczej przekonani, że jako naród wybrany, jest to ich skarb, którym nie koniecznie chcieli się dzielić.
Silnik diesla w starożytności
Żydzi byli kilka kroków za innymi narodami, jeśli chodzi o postęp i technologię. Nie posiadali szkół, jak filozofowie, a poszczególni prorocy nie otaczali się uczniami, którzy kontynuowaliby jakieś rozpoczęte przez nich nauki. Historia narodu jest tak burzliwa, że najdłuższy okres spokoju trwał zaledwie kilka dekad. W tych warunkach pojawia się technologia, która przypomina swoim dopracowaniem i tym jak bardzo nie pasuje do swoich czasów – silnik diesla. Historia pokazuje wyraźnie swoisty silnik V6 lub komputer, który koczowniczy lud targa na drewnianej lektyce wieki przed naszą erą.
Objawienie
Wieki przed początkiem greckiej filozofii, która narodziła się w inkubatorze sprzyjających warunków geograficzno-politycznych, żył pewien prymitywny, targany chaotycznymi dziejami naród. Posiadał on już wiedzę, która intrygowała ludzi z całego świata i po dziś dzień to robi.
Wnioski, które w starożytnej Grecji wykrystalizowały się dopiero po pokoleniach relacji mistrz–uczeń, powstawały w szkołach ukształtowanych przez dobrobyt. Były efektem wielowiekowego i obsesyjnego rozmyślania.
Wynik tych rozmyślań, będących dziejowym osiągnięciem ludzkości, był znany tysiące lat wcześniej jakiemuś zacofanemu narodowi. Lud ten nie posiadał żadnego porównywalnego systemu edukacyjnego, a z historycznej perspektywy nie widać stopniowego rozwoju ani ewolucji myśli kolejnych autorów. Mimo to wszystkie księgi, od najstarszych po ostatni zwój, zgodnie nauczają w ramach spójnego, rozbudowanego systemu wiedzy o jednym Bogu. Mowa o myśli hebrajskiej, czyli nauce Chrystusa, Dobrej Nowinie, Ewangelii.
Gotowy system bez ewolucji
Dla mnie osobiście fakt ten jest twardym dowodem na to, że Biblia zawiera wiedzę od Boga. To jest fakt, który można wyraźnie pokazać, że Hebrajczycy mieli niezwykle rozbudowany system, który pojawił się wśród nich już gotowy, dojrzały, kompletnie nie pasujący do prymitywnej epoki, nigdy się nie zmienił i przetrwał do dziś jako pierwsza i najbardziej racjonalna nauka o jednym Bogu.
Jak się dłużej zastanowić, jest to coś dalece bardziej niesamowitego, niż znalezienie silnika diesla w piramidzie Cheopsa. Świadczy o niemożliwej technologii – strukturze filozoficznej – która w niewyjaśnialny, paranormalny sposób, znalazła się w posiadaniu Żydów. Nagle i wieki za wcześnie. Biblia jest takim listem w plastikowej butelce, który zostaje odkryty przez ludzkość, przed wynalezieniem szkła. Czymś, co nie pasuje do ram historycznych.
Grecka ewolucja myśli
Aby to dostrzec, wystarczy prześledzić rozwój filozofii greckiej od Talesa z Miletu po Arystotelesa. Widzimy stopniową ewolucję od najbardziej prymitywnych założeń do całych systemów. Mamy mnóstwo różnych szkół, w których nie ma spójności nawet wewnątrz relacji mistrz i uczeń. Widzimy jak uczeń Platona, Arystoteles, bierze od swojego mistrza pojęcie “substancji” (niematerialne Idee) i całkowicie zmienia jego znaczenie (materialny byt).
Jak to możliwe, że u prymitywnych Hebrajczyków rozbudowana myśl, która rzuca rękawicę całej filozofii klasycznej i współczesnemu światu, pojawiła się bez podobnej drogi rozwoju, bez szkół i panteonu myślicieli? Otóż niemożliwe, a niemożliwe jest możliwe tylko dla Boga.
Cud kontra teoria spiskowa
Można bawić się w wymyślanie teorii spiskowych. Można zakładać, że wśród hebrajczyków i ich chaotycznych losów działała tajemnicza instytucja religijno-polityczna. Instytucja ta miałaby zacierać ślady rozwoju myśli hebrajskiej. Teorie spiskowe są mniej racjonalne i bardziej nieprawdopodobne niż wnioski wskazujące na działanie Boga.
W obliczu faktu, że Biblia pojawiła się na świecie w sposób nadprzyrodzony, stoimy na rozdrożu. Każdy poważny człowiek, który przyjrzy się tej kwestii, musi zauważyć, że biblijna koncepcja Boga, jej dojrzałość i niezmienność w obliczu braku widocznego rozwoju tej myśli jest niemożliwa.
Możemy więc przyznać, że Żydzi nabyli tę wiedzę z innego świata albo, że ktoś majstrował w historii i jakaś instytucja wymazała ślady, które doprowadziły myśl hebrajską do tak spektakularnego poznania. Jeśli mielibyśmy założyć drugą opcję, czyli dziejowy spisek, nie moglibyśmy ufać nauce, ani oprzeć dalszej rozmowy na jakimkolwiek fundamencie, bo przecież wszystko to tylko spisek, a cała historia, jaką znamy jest sfałszowana.
Można też udawać, że nie widzi się tego silnika diesla, którego Żydzi targają przez całą starożytność na kartach historii i latać wokół własnej lodówki do czasu, kiedy dokarmiane ciało samo znajdzie się w chłodni, a potem nakarmi robaki. “Każdy ma swoją prawdę” – lubią powtarzać tacy ludzie.
Dowód na istnienie konkretnego Boga
To nie jest dowód na istnienie jakiegoś Boga, Boga, o którym byśmy mogli nie wiedzieć, czy jest świadomy, rozumny, dobry czy zły. Jest to dowód na istnienie takiego, Boga, jakiego opisuje ten system, który pojawił się w dziejach ludzkości w niewytłumaczalnych okolicznościach – wiekuistego, wszechmocnego, świętego.
Pojawienie się tego systemu bez śladów szkół i myślicieli, którzy go budowali oraz jego doskonałość, ponadczasowość, przezorność to niepodważalny dowód na istnienie Boga. Boga, który kocha, który jest dobry, który walczy o wolność każdego człowieka. To jest dobra nowina i jest naprawdę z czego się cieszyć.
Dziejowe anomalie
Myśl hebrajska zajmuje w historii idei miejsce nieporównywalne z żadną inną tradycją starożytną. Już najstarsze księgi Biblii przedstawiają uformowany system teologiczny koncentrujący się wokół jednego, osobowego Boga, działającego w historii, wymagającego moralnej odpowiedzi i pozostającego transcendentnym wobec stworzenia. W odróżnieniu od tradycji Egiptu, Mezopotamii, Indii czy Chin, hebrajska wizja świata nie jest zbiorem mitów kosmologicznych ani lokalnych kultów, lecz spójnym projektem o jasno wytyczonej osi: przymierzu między Bogiem a człowiekiem.
Anomalia pierwsza: pojawienie się znikąd
Pierwszą anomalią jest brak naturalnej ewolucji tej myśli. Inne cywilizacje pozostawiły teksty religijne i filozoficzne, które wykazują rozwarstwienie, sprzeczności i stopniowe dojrzewanie. Filozofia grecka rozwija się przez pięć stuleci – od pierwotnego pytania o arche u Jońskich „fizyków” po złożone systemy Platona i Arystotelesa – a kolejne szkoły wzajemnie się korygują. W Biblii natomiast monoteizm etyczny, idea stworzenia świata z woli Boga, koncepcja grzechu i przebaczenia, wizja historii jako przestrzeni działania Boga oraz antropologia oparta na podobieństwie do Stwórcy występują już w najstarszych partiach tekstu. Nie ma śladów procesu, który miałby dopiero doprowadzić do tych idei; pojawiają się one w pełnej dojrzałości, bez udokumentowanego okresu formowania.
Anomalia druga: spójność
Drugą anomalią jest spójność korpusu biblijnego. Powstawał przez ponad tysiąc lat, obejmuje narracje, prawo, poezję, proroctwo i literaturę mądrościową, a mimo to stanowi logiczną całość. Teologiczne tematy – jedność Boga, Jego sprawiedliwość i miłosierdzie, sens historii, godność człowieka – rozwijają się bez wewnętrznych zerwań. Nie istnieje inna starożytna tradycja, w której tak wiele gatunków i epok łączyłoby się w jednolitą wizję Boga i świata.
Anomalia trzecia: dojrzałość
Trzecią anomalią jest zdolność myśli hebrajskiej do wejścia w dialog, a następnie opanowania i przekształcenia narzędzi filozofii greckiej. Wystąpienie Pawła na Areopagu oraz użycie pojęcia logosu przez Jana pokazują, że biblijna teologia nie tylko nie ustępuje greckiej metafizyce, ale jest w stanie wykorzystać jej aparat pojęciowy do wyrażenia własnych treści bez utraty tożsamości. Logos Jana, osobowy i działający, przewyższa swój grecki pierwowzór, który pozostaje bezosobową zasadą kosmosu.
Anomalia czwarta: niezmienność
Czwartą anomalią jest trwałość systemu hebrajskiego. Żadna inna starożytna religia ani filozofia nie przetrwała w niezmiennym odbiorze tak wielu wieków, nie zachowała języka, kodu moralnego, narracji i interpretacji świata w formie żywej i praktykowanej. System hebrajski przetrwał upadek państwa, niewolę, wygnanie i rozproszenie, zachowując jedność doktrynalną oraz ciągłość lektury swoich tekstów.
Na tle całej starożytności myśl hebrajska jawi się jako fenomen nieproporcjonalny do warunków, w których powstała – powstaje wcześnie, jest dojrzała, spójna, odporna na rozbicie i zdolna do przekształcenia największej tradycji filozoficznej Zachodu. Właśnie te cztery anomalia – brak ewolucji, wyjątkowa spójność, przewaga intelektualna w dialogu z Grecją oraz niezwykła trwałość – składają się na obraz systemu, który nie przypomina wytworu typowych procesów kulturowych.
Jakiego dowodu chcemy?
Czy zdjęcie Boga byłoby dowodem rzeczowym? Gdyby na zgromadzeniu ONZ transmitowanym na żywo na całym świecie ktoś zaczął bawić się prawem grawitacji, chodzić po ścianach, mnożyć i usuwać materię na oczach całego świata, czy byłoby to jakimś dowodem? Raczej dowodem na to, że możliwe jest więcej, niż nauka dotychczas przypuszczała. Gdyby owy ktoś uzdrawiał wszystkich wokoło, a WHO i inne poważne organizacje jednogłośnie potwierdziłyby niewytłumaczalne naukowo efekty jego natychmiastowego leczenia, czy byłoby to dowodem, że jest posłańcem od Boga? A jeśli tak to jakiego lub którego Boga?
Chrześcijanie sfałszowali wszystkie książki na świecie?
Skrajni sceptycy podważają Jezusa jako postać historyczną. Tylko Flawiusz wspomina o Jezusie ze źródeł pozabiblijnych, choć uczniowie Chrystusa wyżłobili wyraźny ślad w dziejach. Czy ich mistrzem był ktoś, kto nigdy nie istniał? Kto wymyślił więc treść Kazania na górze? Kto zapoczątkował kościół?
Flawiusz rzeczywiście pisze o Jezusie, a podważane jest jedynie to, czy pisze o nim jako o Mesjaszu. Rzeczywiście pisze o Jezusie jako o Mesjaszu, ale jest to tak niesamowite, że niektórzy historycy wolą zakładać, że wszystkie kopie Flawiusza we wszystkich bibliotekach na świecie sfałszowali chrześcijanie. To teoria spiskowa, pod którą podpisują się renomowani badacze historii.
Mamy więc dowody na to, że Jezus istniał i pomimo to, że opisał go historyk Flawiusz jako Mesjasza, dalej jest to podważane ze względu na swoją niesamowitość. Niepodważalne dowody w świecie naukowym potrafią zdominować teorie spiskowe.
Duchy dowodem?
Niektórzy ganiają za duchami, chcąc zarejestrować dowód na życie po śmierci lub istnienie świata duchów. Jeśli takie nagranie by powstało i zostało uznane przez świat naukowy, co by to zmieniło? Pojawiłoby się mnóstwo autorytetów, którzy te zjawiska wyjaśnialiby, mnożąc kolejne religie i gusła. Czy to nie próba łapania dymu?
Konkluzja
Dowód, o którym piszę jest niepodważalny historycznie, naukowo (jeśli ktoś uznaje filozofię) oraz niesie ze sobą konsekwencję stwierdzenia istnienia Boga bardzo szeroko i konkretnie opisanego. Dla jednych Biblia stanowi dowód doskonały, dla innych wręcz śmieszny.
Najbardziej paradoksalne jest to, że ludzkość odrzuca wszelkie dowody na istnienie Tego, który jako jedyny naprawdę istnieje. W Biblii Bóg objawia się jako Jahwe, czyli Wiekuisty – Ten, który jest. Podobnie Jezus mówi o sobie “Ja jestem”, wskazując, że to on jest prawdziwym, jedynym istnieniem. Pismo Święte naucza, że poza Bogiem nie istnieje nic w sposób niezależny, a jednak to właśnie uznanie tego jedynego istnienia sprawia nam największą trudność.
Co więcej, bez większych wątpliwości przyjmujemy istnienie rzeczy, które w gruncie rzeczy nie mają realnego fundamentu – i często robimy to bez żadnych dowodów. Tymczasem za dowód własnego istnienia uznaje się słynne stwierdzenie Kartezjusza: „Myślę, więc jestem”. Na tym założeniu w dużej mierze opiera się współczesna nauka. Kartezjusz chciał w ten sposób powiedzieć, że trzeba od czegoś zacząć – więc za punkt wyjścia przyjmujemy, że istniejemy – na ślepą wiarę lub na podstawie dość płytkiego argumentu.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Co o tym myślisz?
Jeśli spodobał Ci się ten referat i pobudził Cię do przemyśleń, podziel się tym w komentarzu lub pisząc do mnie. Jeśli dzięki temu artykułowi udało Ci się spojrzeć na tą kwestię z innej perspektywy to spełnił on zamierzony cel. Jeśli po lekturze skłaniasz się do zmiany swoich poglądów lub utwierdziłeś się w swoich przemyśleniach, które są sprzeczne z moimi to również chwała Bogu. Pomóż i mi znaleźć prawdę, dzieląc się ze mną i innymi czytelnikami swoimi argumentami na ten temat.