[A3] Narada Szatana i Otchłani
I stało się, że zanim światłość weszła do głębin, Szatan poczuł drżenie w swoim królestwie i rzekł do Otchłani:
Czuję na sobie ciężar, jakby ktoś nadchodził.
Mury moje nie są spokojne,
a ogień mój traci pewność.
Powiedz, Otchłani,
czy widziałaś kiedyś,
aby ktokolwiek wyrwał ci więźniów?
Czy zdarzyło się,
aby ktoś wszedł tu z własnej woli i wyszedł zwycięsko?
A Otchłań odpowiedziała:
Od dnia, gdy przyjęłam pierwszego zmarłego,
nie oddałam nikogo.
Wszyscy, którzy tu weszli,
zostali w mojej ciemności.
Nie lękaj się,
bo bramy moje są głębokie,
a rygle mocne.
Nie ma takiej ręki,
która by je skruszyła.
Wtedy Szatan rzekł:
Słyszałem jednak na ziemi,
że narodził się ktoś,
kto czyni znaki,
uzdrawia chorych,
a umarłym przywraca oddech.
Jeśli to On jest tym,
którego obiecywano od dawnych dni,
to stracę to,
co zdobyłem przez Adama.
Otchłanio, strzeż się,
bo jeśli wejdzie tu Sprawiedliwy,
twoja ciemność nie zatrzyma światła.
A Otchłań odpowiedziała z pychą:
Choćby przyszedł sam Bóg,
niech spróbuje wyrwać moją zdobycz.
Ja nie oddaję tego, co raz zostało mi dane.
Lecz gdy tylko wypowiedziała te słowa, zadrżały jej progi
i rozpadł się kurz z kamieni, jakby już dotknęła ich moc silniejsza niż ona.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Co o tym myślisz?
Jeśli spodobał Ci się ten referat i pobudził Cię do przemyśleń, podziel się tym w komentarzu lub pisząc do mnie. Jeśli dzięki temu artykułowi udało Ci się spojrzeć na tą kwestię z innej perspektywy to spełnił on zamierzony cel. Jeśli po lekturze skłaniasz się do zmiany swoich poglądów lub utwierdziłeś się w swoich przemyśleniach, które są sprzeczne z moimi to również chwała Bogu. Pomóż i mi znaleźć prawdę, dzieląc się ze mną i innymi czytelnikami swoimi argumentami na ten temat.