Jezus do likwidacji!
Po powrocie do celi przekazałem dobrą wiadomość Orłowi. Ucieszył się i pogratulował mi, jednak widziałem, że ma mieszane uczucia. Nie dziwię mu się. Cieszył się, że rychło miałem szansę prysnąć, ale dla niego oznaczało to niepewną przyszłość. A jak przydzielą mu do celi jakiegoś bezdomnego albo alfę, który będzie rozstawiał go po kątach? Razem dogadywaliśmy się świetnie. W tych mrocznych okolicznościach prowadziliśmy ciekawe rozmowy i kilka razy na dzień doprowadzaliśmy się do niekontrolowanego śmiechu, opowiadając sobie jakieś bzdury.
Kolejnego dnia udało nam się zaliczyć spacer. Wieści już się rozeszły: Jezus niebawem wychodzi. Na dziedzińcu Stary Pankowiec przyniósł książkę. Pożyczył mi ją dość strategicznie.
- Skoro już wychodzisz, Jezus, to może dasz mi papier toaletowy, co ci zostanie?
- Nie wiem, postaram się, ale niewiele mi go zostało. – Odparłem.
- Nie szkodzi, wiesz jak jest…
Książka w zamian za skrawek papieru była korzystną wymianą, ale niestety nie udała się. - Jezus do likwidacji! – Zawołał z okna celi wychodzącej na spacerniak Osiłek.
Trochę wbiło mi się to na paranoję. Myślałem sobie, że może ktoś chce mnie zlikwidować na zlecenie SS, bym nie ujawnił prawdy w Internecie… Skąd mam wiedzieć? A może miałem być workiem treningowym w kolejnej misji dla Recydywy? Ale Osiłek najpewniej tylko żartował, wszak Jezus był skazany na śmierć. Jezusa, jak by nie było, zlikwidowali. Salwy jednak śmiechu po tym żarcie nie było.
Wychodząc ze spaceru, zapomniałem o książce, która została na ławce. Podbiegłem po nią, co straż odebrała za zagrożenie.
- Rzuć tą książkę! Skąd ją masz! – Zaczął wołać strażnik z muru.
Podniosłem ręce do góry. Nie wiedziałem jak z tego wybrnąć. Strażnicy też nie bardzo wiedzieli co dalej. Chciałem zostawić romansidło, ale strażnik jednak zorientował się, że to żadna kontrabanda i pozwolił mi je zabrać. Adrenaliny się jednak naprodukowałem i pomyślałem sobie, że z papierem wyjść z celi się nie odważę. Nie wolno nam było nic zabierać na spacer, czego nawet nie byłem świadomy, bo nie próbowałem.
Poprzednie kazanko











Co o tym myślisz?
Jeśli spodobał Ci się ten referat i pobudził Cię do przemyśleń, podziel się tym w komentarzu lub pisząc do mnie. Jeśli dzięki temu artykułowi udało Ci się spojrzeć na tą kwestię z innej perspektywy to spełnił on zamierzony cel. Jeśli po lekturze skłaniasz się do zmiany swoich poglądów lub utwierdziłeś się w swoich przemyśleniach, które są sprzeczne z moimi to również chwała Bogu. Pomóż i mi znaleźć prawdę, dzieląc się ze mną i innymi czytelnikami swoimi argumentami na ten temat.