Nie można wyjąć Boga z Biblii i udawać, że dalej czytamy Biblię
Wydaje mi się, że Eilstein w pewnym miejscu już tupnęła nogą i wydała wyrok: Biblia jest zła, a Boga nie ma. Dalej kompletuje podobne motywy na poparcie swojego osądu. Obudowuje te szczątkowe kroniki dziejów środowiskiem wyidealizowanym pod własny światopogląd tak, by widzieć Izraelitów jako lud usprawiedliwiający ludobójstwo wyimaginowanym Bogiem.
Ale to nie jest uczciwe czytanie Biblii. To jest wybieranie faktów z Biblii, które pasują do tezy, i ignorowanie tych, które tę tezę komplikują. Jeśli chcemy rozmawiać o Biblii, musimy przyjąć jej świat przedstawiony: Bóg naprawdę przemawia, cuda naprawdę się dzieją, aniołowie naprawdę działają, a Izrael nie idzie na wojnę dlatego, że grupa brodatych wojowników miała religijne urojenia po zjedzeniu nieświeżego barana.
Autorka nie zauważa choćby anioła, wodza zastępów Pana, który mówi Jozuemu, że nie jest ani po stronie Izraela, ani po stronie jego wrogów:
Pewnego razu, gdy Jozue przebywał pod Jerychem, zobaczył nagle przed sobą jakąś postać! Trzymała w ręce dobyty z pochwy miecz. Jozue podszedł i zapytał: Po czyjej jesteś stronie — naszej czy naszych nieprzyjaciół? A on odpowiedział: Ani po waszej, ani po waszych nieprzyjaciół. Jestem dowódcą wojska PANA — i właśnie przyszedłem. Wtedy Jozue upadł na twarz, pokłonił się mu i zapytał: Co mój pan rozkazuje swojemu słudze?
Jozuego 5:13-14
To jest ważny fragment. Wódz zastępów Pana nie mówi: „jestem waszym plemiennym ochroniarzem”. Nie mówi: „Izrael ma zawsze rację”. Mówi: „Nie”. To Jozue ma stanąć po stronie Pana, a nie Pan po stronie Jozuego. Biblia nie pokazuje Boga jako narodowego talizmanu Izraela, tylko jako świętego Sędziego, przed którym również Izrael będzie odpowiadał.
Biblia sama pilnuje, żeby Izrael nie zrobił z Boga maskotki plemiennej
Gdyby Biblia była prostą propagandą Izraela, wyglądałaby zupełnie inaczej. Izrael byłby zawsze dobry, jego wrogowie zawsze źli, a Bóg zawsze uśmiechałby się do swoich ulubieńców. Tymczasem Biblia robi coś odwrotnego: bezlitośnie obnaża grzechy własnych bohaterów.
Mojżesz nie wchodzi do Ziemi Obiecanej. Aaron uczestniczy w grzechu złotego cielca. Dawid cudzołoży i doprowadza do śmierci Uriasza. Salomon upada w bałwochwalstwo. Saul zostaje odrzucony. Królowie Izraela prowadzą lud do zguby. Prorocy mówią przeciwko własnemu narodowi językiem równie ostrym jak przeciw poganom.
Bóg mówi Izraelowi wprost, że ziemia wypluła poprzednie narody z powodu ich grzechów, ale tak samo wypluje Izraela, jeśli Izrael pójdzie tą samą drogą:
Nie kalajcie się tym wszystkim! Tym wszystkim kalały się narody, które wypędzam przed wami. Swoim postępowaniem skalali również ziemię, dlatego nawiedziłem ją za jej winę — i zwymiotowała ziemia swoich mieszkańców.
Kapłańska 18:24-25
I dalej:
Strzeżcie więc moich ustaw i moich praw (…) aby was ziemia nie wypluła, gdy ją splugawicie, jak wypluła naród, który był przed wami.
Kapłańska 18:26-28
To nie jest etniczna bajka o tym, że „nasi mogą wszystko”. To jest przerażająca nauka: ziemia nie należy do silniejszego, lecz do Boga. Kto ją plugawi, może zostać z niej wyrzucony. Także Izrael.
Następne kazanko








Co o tym myślisz?
Jeśli spodobał Ci się ten referat i pobudził Cię do przemyśleń, podziel się tym w komentarzu lub pisząc do mnie. Jeśli dzięki temu artykułowi udało Ci się spojrzeć na tą kwestię z innej perspektywy to spełnił on zamierzony cel. Jeśli po lekturze skłaniasz się do zmiany swoich poglądów lub utwierdziłeś się w swoich przemyśleniach, które są sprzeczne z moimi to również chwała Bogu. Pomóż i mi znaleźć prawdę, dzieląc się ze mną i innymi czytelnikami swoimi argumentami na ten temat.