Fatima
Objawienia w Fatimie z 1917 roku, choć powszechnie uznane przez Kościół katolicki za nadprzyrodzone i boskie, kryją w oryginalnych spisanych relacjach dzieci zwłaszcza w pierwszych przesłuchaniach oraz świadków detale, które mocno odbiegają od tradycyjnego, obrazkowego wizerunku “Matki Bożej”. Zarówno wygląd postaci, jak i jej zachowanie można określić mianem nienaturalnego lub wręcz niepokojącego.
Zjawa
W powszechnej świadomości Maryja z Fatimy to wysoka, dostojna kobieta w długich szatach. Łucja początkowo opisywała istotę jako małą panią. Według pierwszych protokołów istota miała mieć niewiele ponad metr wzrostu i wyglądała jak dziewczynka lub nastolatka. Dzieci wspominały, że twarz zjawy była niesamowicie piękna, ale sztywna, wręcz nieruchoma, jakby pozbawiona emocji. Co ciekawe, w niektórych relacjach dzieci zauważały, że głos “Pani” zdawał się dobiegać jakby z wnętrza lub rezonować w ich głowach, a jej usta nie poruszały się w sposób naturalny.
Zjawa nie nosiła tradycyjnych biblijnych szat. Opisywano spódnicę sięgającą kolan, co w konserwatywnej, wiejskiej Portugalii tamtych czasów było szokujące i uznawane za nieskromne oraz linie ze światła na ubraniu. Na głowie miała coś w rodzaju świetlistego czepca lub kasku. Zachowanie zjawy oraz zjawiska towarzyszące jej przyjściu przypominały raczej zaawansowaną technologię lub manipulację zmysłami niż subtelną obecność duchową. Istota nie chodziła po ziemi. Pojawiała się i znikała w błysku, a gdy odchodziła, ślizgała się w powietrzu tyłem w stronę wschodu, nigdy nie odwracając się plecami do dzieci, które doświadczały stanu głębokiego transu, a po objawieniach były skrajnie wycieńczone fizycznie.
Kto zbawia?
Istota w Fatimie nakazała ustanowienie na świecie nabożeństwa do jej Niepokalanego Serca i twierdziła, że od tego zależy zbawienie dusz oraz pokój na świecie. Z perspektywy Biblii jest to sprzeczne z fundamentalną zasadą Nowego Testamentu:
Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus
Pierwszy List do Tymoteusza 2:5
Brutalne wizje
Świadectwa dzieci oraz późniejsze wydarzenia pokazują, że to było dopiero początkiem okrutnej manipulacji przesiąkniętej grozą, strachem i nacisku psychicznego, co również mocno rezonuje z kontekstem biblijnym.
W lipcu 1917 roku “Pani” otworzyła przed dziećmi ziemię, ukazując im ocean ognia, w którym cierpiały demony i dusze ludzkie. Łucja opisywała to po latach w swoich pamiętnikach:
Zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzone były demony i dusze w ludzkich postaciach, podobne do przezroczystych, płonących węgli (…) Demony wyróżniały się przerażającymi i ohydnymi kształtami nieznanych, strasznych zwierząt, ale i one były przejrzyste i czarne.
Wizja trwała zaledwie chwilę, ale dzieci były tak przerażone, że Łucja napisała wprost:
Gdyby nie obietnica Pani, że zabierze nas do nieba, umarlibyśmy z trwogi i strachu.
Istota nie oszczędziła kilkulatków, pokazując im potępienie w sposób niezwykle obrazowy i brutalny.
Nakaz cierpienia
Kolejnym uderzającym elementem było ciągłe żądanie od dzieci fizycznego i psychicznego cierpienia w celu ratowania grzeszników. Zjawa pytała dzieci, czy chcą ofiarować się Bogu i znosić wszystkie cierpienia, jakie On zechce na was zesłać.
Dzieci, pod wpływem traumy po wizji piekła, zaczęły rygorystycznie i drastycznie ranić same siebie. Znalazły gruby powróz pasterski, pocięły go na kawałki i obwiązały sobie nim biodra bezpośrednio na gołe ciało. Nosiły go dzień i noc, cierpiąc z powodu ran i wrzodów, dopóki zjawa w kolejnym objawieniu nie kazała im zdejmować go przynajmniej na noc.
W pełnym słońcu portugalskiego lata dzieci nie piły wody przez całe dnie, oddając swój napój zwierzętom, by cierpieć za grzeszników. Hiacynta i Franciszek chłostali swoje nogi pokrzywami, doprowadzając skórę do krwi. Z perspektywy psychologii dziecięcej, istota zaszczepiła w umysłach małych dzieci potężne poczucie winy i odpowiedzialności za zbawienie świata. Siedmioletnia Hiacynta przed swoją przedwczesną śmiercią płakała na myśl o ludziach idących do piekła i popadła w głęboką melancholię. Łucja pisze, że kiedy Franciszek był już tak słaby, że nie mógł wstać z łóżka, oddał swój sznur Łucji, aby go schowała lub spaliła, by matka go nie znalazła. Jednak w przypadku Hiacynty matka odkryła prawdę. Gdy zdejmowała z dziewczynki ubranie, zobaczyła pas zaciśniętego, zakrwawionego sznura wpijającego się w jej drobne ciało. Olimpia z płaczem zdjęła sznur z córki.
Okrucieństwo
Podczas gdy ziemscy rodzice pragną ochrony i długiego życia dla swoich dzieci, zjawa już podczas drugiego objawienia chłodno zapowiedziała rychłą śmierć dwójki z nich:
Franciszka i Hiacyntę zabiorę niedługo. Ty (Łucjo) jednak tu zostaniesz przez pewien czas.
Rzeczywiście, rodzeństwo zmarło niedługo później w straszliwych męczarniach podczas epidemii hiszpanki (Franciszek w 1919 r., Hiacynta w 1920 r.). Mała Hiacynta umierała samotnie w szpitalu w Lizbonie, cierpiąc na ropne zapalenie opłucnej, gdzie jeszcze usunięto jej dwa żebra bez pełnej narkozy z powodu osłabienia. Przed śmiercią powtarzała, że „Pani” znowu jej się objawiła i zapowiedziała, że umrze w samotności, co dla małego dziecka było kolejnym emocjonalnym ciosem.
Kult cierpienia
Co ciekawe podobną sytuację widzimy w relacji opętanej Anneliese Michel (filmowej Emily Rose). Latem 1975 dziewczynie ukazuje się świetlista postać podająca się za Matkę Bożą. Istota nie przyniosła ratunku, lecz dała taki komunikat:
„Możesz zostać uwolniona natychmiast albo cierpieć dalej, by uratować miliony dusz przed piekłem”.
Wychowana w kulcie cierpienia Anneliese zgodziła się na pakt i zginęła z wycieńczenia i głodu. W chwili śmierci ważyła zaledwie 31 kilogramów, miała zmasakrowane kolana i zapalenie płuc.
W starożytnym świecie nacięcie własnego ciała i upuszczenie krwi miało charakter paktu. Wylewając krew dla bóstwa lub zmarłego przodka, którego często traktowano jak półboga (katolickiego świętego), człowiek mówił: „Oddaję ci cząstkę mojego życia, abyś ty dał mi to, czego chcę”.
Prawdziwy Bóg nie chce cierpienia
Dla biblijnego Boga taka praktyka była nie do przyjęcia. Po pierwsze, ludzkie życie i krew należały wyłącznie do Niego. Po drugie, Bóg Izraela chciał relacji opartej na zaufaniu i posłuszeństwie, a nie na magicznej wymianie i manipulowaniu bóstwem za pomocą fizycznego bólu oraz samookaleczenia. Dowodem takich zachowań może być fragment walki Eliasza z wyznawcami Baala:
Potem wołali głośniej i kaleczyli się według swojego zwyczaju mieczami oraz oszczepami, aż się pokrwawili.
Pierwsza Księga Królewska 18:28
W Fatimie zjawa od samego początku budowała napięcie. Przez pięć kolejnych miesięcy nie chciała wyjawić dzieciom swojego imienia, obiecując, że zrobi to dopiero podczas ostatniego spotkania w październiku. Kiedy nadszedł ten dzień słynnego tańca słońca, istota ogłosiła swoje oficjalne imię, które brzmiało jak gotowa marka: „Jestem Matką Boską Różańcową”. Podczas każdego z sześciu objawień w Fatimie, zjawa powtarzała ten sam, krótki, kategoryczny nakaz: „Odmawiajcie codziennie różaniec”.
Wprowadzono tu technikę motywacyjną opartą na strachu i poczuciu winy. Zjawa przekonywała małe, wiejskie dzieci, że od tego, czy ludzie będą bezmyślnie przesuwać pogańskie koraliki, zależą losy świata, zakończenie I wojny światowej oraz to, czy grzesznicy pójdą do piekła.
Jezus nakazał swoim uczniom
Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię
Ewangelia Marka 16:15
Czyli dobrą Nowinę o zbawieniu w Jezusie .
Tymczasem te byty mówią:
„Idźcie i promujcie moje orędzia, mój medalik, mój różaniec i moje sanktuarium”.
Następne kazanko











Wszetecznik
Kolejne doskonałe kazanko, Święty! Tym razem w pełni się zgadzam, ale… Matka Boska nie jest zagrożeniem dla bezreligijnych chrześcijan, bo wiemy co to za kreatura. Jednak żeby nie być jak ten faryzeusz, który czuje się lepszy od celnika, chciałbym zastanowić się czy i my nie mamy bożków? U nas podejrzanie wygląda kult Davida Wilkersona, Ellen G White, czy innego Zaca Poonena. A u mnie osobiście? Boże pokaż mi! Zgłębiajmy Biblię, niech nas oczyszcza!
Drogi Czytelniku! Jeśli czytasz to wieczorem i poczułeś strach, zwróć się do Jezusa, który zawsze wyciąga do Ciebie ręce i poproś go o ochronę. Jezus jest święty, wszechmocny i bez jego wiedzy ani woli żaden demon, zjawa czy sam szatan nie może nawet pierdnąć. Jeśli nie liczysz, że ochroni Cię jakiś krucyfiks, czy inny bibelot, ale ufasz Jezusowi z Biblii, jesteś nietykalny!
Pingback: Kazanie o szatanie - kim jest diabeł w świetle samej Biblii?
ephektyk
“Nie każdemu duchowi wierzcie, ale badajcie duchy, czy są z Boga.”
Wszetecznik
I List Jana 4:1