Saul i Agag
Henryk zwrócił też uwagę na historię Saula i Agaga. Według niego nie można zupełnie odrzucić motywu litości, bo w 1 Sm 15,9 czytamy, że Saul i lud „ulitowali się” albo „oszczędzili” Agaga oraz najlepsze zwierzęta.
To dobra uwaga. Nie twierdzę, że w tekście w ogóle nie ma motywu „ulitowania się”. Twierdzę raczej, że nie jest to litość w naszym idealizowanym sensie: odruch miłosierdzia wobec niewinnego jeńca. Sam tekst pokazuje, jaka to była „litość”:
Saul jednak i lud oszczędzili Agaga oraz najlepsze owce, bydło, tuczne sztuki, jagnięta i wszystko, co było dobre, i nie chcieli ich wyniszczyć. Wszystko zaś, co było liche i bez wartości, obłożyli klątwą [czyli tym co Eilstein nazywa „świętym ludobójstwem” – przyp. red.].
1 Sm 15:9
Nie oszczędzono słabych, chorych, bezbronnych i nędznych. Oszczędzono Agaga oraz to, co najlepsze: owce, bydło, tuczne sztuki i wszystko, co miało wartość. Dlatego ta „litość” wygląda podejrzanie. Nie jest czystym aktem miłosierdzia, ale selektywnym oszczędzeniem tego, co korzystne, cenne i wygodne.
Litość czy interes?
Saul nie występuje tu jako moralnie wrażliwy buntownik przeciw okrutnemu Bogu, lecz jako król, który bierze z Bożego rozkazu to, co mu odpowiada, a resztę przykrywa religijnym tłumaczeniem.
Dlatego Samuel mówi:
Czyż Pan ma takie upodobanie w całopaleniach i ofiarach, jak w posłuszeństwie głosowi Pana? Oto posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara.
1 Sm 15:22
A przy Agagu dodaje:
Jak twój miecz pozbawiał kobiety dzieci, tak niech wśród kobiet nie ma dzieci twoja matka.
1 Sm 15:33
To drugie zdanie jest kluczowe. Agag nie jest pokazany jako przypadkowy, niewinny jeniec, którego zabija się dla zasady. Samuel przedstawia go jako sprawcę przemocy. W tym sensie zarzut Eilstein, że Bóg gniewa się, bo Saul „powstrzymał się od zabójstwa”, pomija moralny kontekst sceny.
Ludy obłożone klątwą
Tu wracamy do tego, co Eilstein nazywa „świętym ludobójstwem”. Trzeba być ostrożnym. Nie wolno udawać, że wiemy więcej niż tekst mówi. Nie mamy akt sprawy, stenogramów narad królewskich ani listy wszystkich ofiar. Ale czytając Biblię jako Biblię, mamy prawo powiedzieć: jeśli Bóg wydaje sąd, to sąd nie jest arbitralny.
Księga Rodzaju mówi o Amorytach:
W czwartym pokoleniu wrócą tutaj, bo dotąd nie dopełniła się jeszcze wina Amorytów.
Rdz 15:16
To zdanie mówi bardzo dużo. Bóg nie spieszy się z sądem. Czeka, aż wina się dopełni. Nie jest tyranem, który rzuca monetą i wybiera, który lud dziś wytępić. Jest Sędzią, który widzi proces dojrzewania zła. Tutaj też widać, że Bóg nie wkracza prewencyjnie ale reaktywnie.
Ziemia też sądzi
Księga Kapłańska mówi, że ziemia została splugawiona czynami narodów i dlatego „wypluła” swoich mieszkańców:
Nie plugawcie się tym wszystkim, bo tym wszystkim plugawiły się narody, które Ja wypędzam przed wami. Także ziemia została splugawiona, więc ukarałem jej winę, a ziemia wypluła swoich mieszkańców.
Kpł 18:24–25
I od razu dodaje, że Izrael może spotkać to samo:
Aby was ziemia nie wypluła, gdy ją splugawicie, jak wypluła naród, który był przed wami.
Kpł 18,28
Bóg nie mówi: „tamci są źli, bo są tamci, a wy jesteście dobrzy, bo jesteście wy”. Mówi raczej: ziemia należy do Mnie, a kto ją plugawi, ten może zostać z niej wyrzucony. Także Izrael.
Izrael też dostaje tę samą miarą
W tym miejscu trzeba doprecyzować jedną rzecz. Nie twierdzę, że Eilstein uważała Biblię za książkę przedstawiającą Izrael jako naród bez win. Nie taki jest mój zarzut wobec jej lektury. Eilstein dobrze widzi, że Biblia potrafi mówić o winach Izraela ostro i bez sentymentu.
Przywołuję sąd nad Izraelem z innego powodu: żeby pokazać, że biblijna wizja sprawiedliwości nie jest prostą propagandą plemienną. Biblia nie mówi: „nasi mogą wszystko, obcy zasługują na śmierć”. Biblia mówi raczej: Bóg jest Panem wszystkich narodów, ziemia należy do Niego, a ta sama miara może zostać przyłożona również do Izraela.
Jeśli Izrael przejmuje bałwochwalstwo, przemoc i niesprawiedliwość narodów, sam traci ziemię. Druga Księga Królewska tłumaczy upadek Izraela nie przewagą militarną Asyrii, ale niewiernością wobec Boga:
Stało się tak, ponieważ synowie Izraela zgrzeszyli przeciw Panu, swojemu Bogu (…) czcili obcych bogów i postępowali według zwyczajów narodów, które Pan wypędził przed synami Izraela.
2 Krl 17:7-8
Nie propaganda plemienna
Sąd nad Izraelem nie obala zarzutu Eilstein wprost, bo ona nie twierdzi, że Biblia idealizuje Izrael. Ale bardzo komplikuje oskarżenie, że biblijne teksty o sądzie nad narodami są jedynie religijnym usprawiedliwieniem przemocy własnej wspólnoty.
Gdyby tak było, Biblia nie kończyłaby historii własnego narodu sądem, klęską i wygnaniem. Nie mówiłaby Izraelowi: staliście się tacy jak narody, więc spotka was los narodów.
Bóg Biblii nie jest humanitarny w dzisiejszym, miękkim sensie tego słowa. Nie jest urzędnikiem od dobrego samopoczucia. Jest sprawiedliwy. A sprawiedliwość absolutna jest przerażająca, zwłaszcza gdy dotyczy nas, nie naszych wrogów.
Czy istnieją narody z gruntu złe?
Henryk napisał rzecz bardzo ważną: nie istnieją narody z gruntu złe, występne i niezdolne do poprawy. W sensie absolutnym zgadzam się. Nie wierzę, że człowiek jest zły dlatego, że ma taką krew, taki język albo takich przodków. Biblia też tego nie uczy.
Rachab zostaje ocalona z Jerycha. Rut Moabitka zostaje prababką Dawida. Niniwa pokutuje po kazaniu Jonasza. Obcy mogą przyłączać się do Boga Izraela. Gdyby Biblia głosiła etniczną nienawiść, takie historie nie miałyby prawa istnieć.
Ale Biblia mówi o wspólnotach, które mogą tak głęboko zrosnąć się z własną przemocą, kultem, pamięcią i pychą, że sąd przychodzi na cały porządek, nie tylko na pojedynczego przywódcę. To nie jest teoria biologicznie złego narodu. To biblijna wizja ludu jako wspólnoty moralnej, religijnej i historycznej.
Bóg zna serca
W tym miejscu dotykamy głównego problemu. Eilstein patrzy na obłożenie klątwą tak, jakby Biblia pokazywała Boga wydającego kapryśny wyrok na przypadkowe społeczności. Tylko że w biblijnym świecie to nie jest arbitralna decyzja. To nie interpretacja apologety, ale element samego uniwersum Biblii: Bóg zna serca, zna historię winy i widzi to, czego człowiek nie widzi.
Biblia nie przy każdym wyroku dopisuje pełne uzasadnienie, jakby sporządzała nowoczesny akt oskarżenia. Przeplata jednak historię informacjami, które pokazują logikę sądu. Wina Amorytów ma się „dopełnić”. Ziemia „wypluwa” narody z powodu ich obrzydliwości. Amalek uderza w słabych i zmęczonych. Agag słyszy, że jego miecz pozbawiał kobiety dzieci. Adoni-Bezek sam przyznaje: „jak ja czyniłem, tak mi odpłacił Bóg”.
W tym sensie kara nie spada na niewinne wspólnoty żyjące sobie spokojnie w sielankowej wiosce. Spada na społeczności, które w biblijnym obrazie historii budowały swój porządek na przemocy, krzywdzie i antywartościach. Nie były to nowoczesne państwa z pluralizmem światopoglądowym, lecz zwarte wspólnoty kultu, władzy, pamięci i lojalności. Człowiek nie był tam samotną jednostką zawieszoną w próżni, ale częścią domu, rodu, ludu i jego moralnego porządku.
Niesprawiedliwa kara?
Czy każdy członek takiej wspólnoty miał identyczny stopień winy? Tego nie wiem. Biblia nie zawsze odpowiada na pytania, które my zadajemy po nowoczesnemu. Pokazuje jednak, że Bóg umie ocalić tych, którzy odłączają się od zła. Rachab zostaje ocalona. Rut zostaje przyjęta. Niniwa pokutuje i nie ginie. To są ważne fakty biblijnego świata. Jeśli ktoś nie chce uczestniczyć w losie niegodziwej wspólnoty, Bóg zna jego serce i potrafi go z niej wyprowadzić.
Dlatego nie widzę tu obrazu ślepej odpowiedzialności etnicznej. Widzę obraz sądu nad społecznościami, które przez lata trwały w złu i korzystały z jego owoców. Jeśli ktoś buduje dom na krwi cudzych dzieci, a potem dziwi się, że ten dom zostaje zburzony, to nie zrozumiał jeszcze biblijnej sprawiedliwości.
Co więcej, w wielu takich scenach kara wydaje się niższa niż wina. Agag pozbawiał kobiety dzieci, a sam ginie tylko raz. Adoni-Bezek okaleczył siedemdziesięciu królów, a sam traci palce tylko raz. Jeśli więc widzimy tu niewspółmierność, to raczej w drugą stronę: nie dlatego, że kara jest zbyt wielka, ale dlatego, że ludzka kara nie potrafi wyczerpać całej miary wyrządzonego zła. Reszta należy do Boga.
Poprzednie kazanko
Następne kazanko











Co o tym myślisz?
Jeśli spodobał Ci się ten referat i pobudził Cię do przemyśleń, podziel się tym w komentarzu lub pisząc do mnie. Jeśli dzięki temu artykułowi udało Ci się spojrzeć na tą kwestię z innej perspektywy to spełnił on zamierzony cel. Jeśli po lekturze skłaniasz się do zmiany swoich poglądów lub utwierdziłeś się w swoich przemyśleniach, które są sprzeczne z moimi to również chwała Bogu. Pomóż i mi znaleźć prawdę, dzieląc się ze mną i innymi czytelnikami swoimi argumentami na ten temat.