Święci z porcelany Dorastając jako katolik w religijnym społeczeństwie, zostałem wykarmiony obrazkami świętych. Nie mówię teraz o oficjalnych definicjach, które teolog może wyjąć z grubego podręcznika, wygładzić, oprószyć łaciną i powiedzieć: „ale Kościół naucza bardziej subtelnie”. Mówię o tym, czym naprawdę karmiono dziecko, nastolatka, młodego człowieka siedzącego w ławce szkolnej, kościelnej i rodzinnej. Księża, katecheci, pobożna prasa, książeczki z imprimatur, opowieści dziadka organisty, zakonne media

Panie Henryku, zgadzam się, że warto wrócić do głównego celu wątku, czyli do wybranych tez Heleny Eilstein. Ale właśnie dlatego…