Anthony Levandowski, inżynier znany z prac nad autonomicznymi samochodami w Google i Uberze, założył organizację religijną Way of the Future. Media nazwały ją kościołem sztucznej inteligencji. Nie był to żart w stylu Potwora Spaghetti ani happening artystyczny. Społeczność miała zajmować się rozwijaniem i promowaniem idei bóstwa opartego na sztucznej inteligencji. Levandowski ujął sprawę prosto: jeśli powstanie coś miliard razy inteligentniejszego od najmądrzejszego człowieka, to jak inaczej to nazwać,

Panie Henryku, zgadzam się, że warto wrócić do głównego celu wątku, czyli do wybranych tez Heleny Eilstein. Ale właśnie dlatego…